Reklama

Bar Krab przechodzi do historii. "Ludzie się tu zaręczali, teraz przychodzą z wnukami" [ZDJĘCIA]

18/12/2019 11:16

Najstarszy wrocławski bar rybny, działający przy ul. Sokolniczej, tuż obok pl. Jana Pawła II, kończy działalność po 41 latach. Poniedziałek, 23 grudnia, będzie ostatnim dniem, gdy będzie otwarty. Jego właściciele przechodzą na zasłużoną emeryturę. Nie ukrywają, że bardzo zżyli się z tym miejscem i stałymi klientami. 

Bar Krab powstał w 1978 roku przy Sokolniczej 7/17, w miejscu, gdzie ówcześnie mieściła się centrala rybna, i działa nieprzerwanie do dziś. Dzień przed świętami Bożego Narodzenia pożegna się z klientami na zawsze. Powód? Założyciel, 88-letni Jerzy Pomersbach, i dwóch współwłaścicieli (syn Roman oraz zięć) chcą wreszcie odpocząć jak na emerytów przystało.


- Wiadomo, że smutno. Od kiedy ogłosiliśmy, że zamykamy bar, klientów jest jeszcze więcej, wszyscy chcą się pożegnać. Dostajemy mnóstwo upominków - mówi Edward Kotapski, współwłaściciel Baru Krab.

Reklama

Myliłby się ten, kto myśli, że bary takie jak ten świecą w obecnych czasach pustkami, odwiedzane jedynie przez seniorów z sentymentu do czasów PRL. Chodzą tu już całe pokolenia.


- Pary się tu poznawały, zaręczały, a teraz ich dzieci zaczynają nas odwiedzać. W ostatnich dwóch latach wśród klientów mamy coraz więcej młodych ludzi. Studentów, pracowników okolicznych biur - zauważa Kotapski.


Zjemy tu nawet dziewięć typów ryb w cenach od 7,20 do 12,20 zł za 100 gram, m. in. morszczuka, dorsza atlantyckiego, miętusa, halibuta i mirunę. Są kupowane od lokalnego dostawcy. Od lat najpopularniejszy wsród dań jest filet z mintaja. Do tego można zamówić frytki, surówkę, bułkę i napoje. Bar działa w godz. 10-18 w dni robocze i w godz. 10-16 w weekendy. 

Reklama

- Mamy tu ruch od rana do wieczora, roboty jest w bród. Ja mam tak, że wszystkiego muszę dopilnować osobiście, gotuję sam. Dzięki temu nasze dania mają od lat ten sam smak, dla którego ludzie wracają tu nawet z zagranicy. Przyjeżdżają w rodzinne strony na parę dni i zawsze wpadają na rybę. Mówią, że nigdzie nie smakuje tak jak tu - mówi Kotapski.


I dodaje, że we Wrocławiu trudno o dobre ryby, zarówno w sklepach, jak i w restauracjach. A takich barów rybnych już nie ma. To jest ostatni i lada dzień zniknie z mapy Wrocławia, bo nie znalazł się nikt, kto chciałby kontynuować dzieło wrocławian. 

Reklama

- Rybę to najlepiej samemu sobie złowić. Dużo osób narzeka, że ryby w restauracjach podawane są w niestandardowy, oryginalny sposób, co sprawia, że przyprawy i dodatki zabijają jej smak. U nas były tradycja i prostota. Ale teraz przyszedł czas na nowy etap życia - wyjaśnia Edward Kotapski, współwłaściciel Baru Krab.


 


 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości