Działacze Dolnośląskiego Alarmu Smogowego chwalą działania prezydenta Wrocławia i urzędu marszałkowskiego związane z przygotowaniem tzw. uchwały antysmogowej. Ich zdaniem podjęcie odważnego planu działania, zakładającego wprowadzenie całkowitego zakazu palenia w piecach węglem i drewnem może sprawić, że za 5-7 lat problem smogu we Wrocławiu przejdzie do historii.
W czwartek w urzędzie marszałkowskim zaprezentowany został projekt tzw. uchwały antysmogowej, która miałby obowiązywać już od przyszłego roku. Dokument zakłada radykalne zmiany związane z emisją zanieczyszczeń powstałych w wyniku spalania paliw stałych m.in. węgla i drewna.
W przypadku przyjęcia uchwały przez sejmik województwa najbardziej restrykcyjne przepisy miałby czekać mieszkańców Wrocławia. Zdaniem ekspertów, przygotowujących propozycję zmian jedynym sposobem na rozwiązanie problemu smogu w mieście jest wprowadzenie całkowitego zakazu opalania paliwami stałymi. Zmiany te miałby być rozłożone w czasie: od początku przyszłego roku tzw. kopciuchów nie można by instalować w nowych budynkach, a w ciągu następnych siedmiu lat piece i kominki musiałby zniknąć ze wszystkich wrocławskich domów.
− Walka ze smogiem i likwidacją niskiej emisji to problem globalny. Prowadzone są różnorodne działania, które mają tę emisję ograniczyć. Przeznaczamy ogromne środki unijne na taką walkę, ale to nie wystarczy – uważa Cezary Przybylski, marszałek województwa dolnośląskiego, który zaznacza jednocześnie, że środki na wymianę pieców w prywatnych mieszkaniach powinien wygospodarować rząd.
Z propozycji władz województwa zadowoleni są działacze Dolnośląskiego Alarmu Smogowego, którzy już od dawna apelują do władz o podjęcie odważnych kroków mających na celu zmniejszenie poziomu zanieczyszczenia powietrza we Wrocławiu. – Uważamy, że jest to bardzo duży sukces pana prezydenta, który o to wnioskował i wcześniej załatwił dla miasta ekspertyzę prof. Zwoździaka, która mówi jasno, że warunkiem koniecznym do tego, żebyśmy mieli we Wrocławiu czyste powietrze, jest całkowity zakaz palenia węglem – zauważa Jakub Nowotarski, prezes stowarzyszenia Akcja Miasto i działacz DAS.
Aktywiści zaznaczają, że są otwarci na współpracę z samorządem i oferują swoją pomoc przy procesie wprowadzania uchwały w życie. Ekolodzy, korzystając z zainteresowania władz tematem, przygotowali kilka wskazówek dla prezydenta Wrocławia, dzięki którym ich zdaniem w ciągu 5 lat można rozwiązać problem smogu w mieście. – Przede wszystkim musimy dokonać inwentaryzacji pieców. Po drugie musimy określić konkretne plany działania zgodne z programem ochrony powietrza. Po trzecie musimy znaleźć finansowanie na przeprowadzenie tych działań – wylicza Małgorzata Tracz , współprzewodnicząca partii Zieloni.
Zdaniem aktywistów wygospodarowana przez Wrocław kwota 11 mln zł na dofinansowania dla osób, które zdecydują się na wymianę pieca, to zbyt mało, aby rozwiązać problem smogu w ciągu najbliższych pięciu lat. Radosław Lesisz z Dolnośląskiego Alarmu Smogowego zauważa, że w obecnym tempie wszystkie piece starego typu udałoby się wymienić dopiero za 42 lata. – Kończy się program Kawka i nie wiemy, jakie będą dalsze losy programów dofinansowujących wymianę pieców, ale wiemy, że za 7 lat te piece powinny zniknąć – zauważa.
Aktywiści liczą na to, że dzięki podjęciu radykalnych działań związanych z ograniczeniem niskiej emisji w kolejnych latach nie powtórzy się sytuacja z przełomu styczna i lutego, gdy w stolicy Dolnego Śląska przez 33 dni z rzędu jakość powietrza była zła. – Uważamy, że ogłoszony przez marszałka projekt uchwały antysmogowej to coś, co może spowodować, że we Wrocław realnie będzie mógł się starać o tytuł Zielonej Stolicy Europy – ocenia Małgorzata Tracz. – Kolejnym dobrym sygnałem jest powołanie „zielonego departamentu” oraz pani wiceprezydent, która ma się zajmować problemem zanieczyszczonego powietrza – dodaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze