W 2018 roku zwolni się fotel prezydenta Wrocławia. Rafał Dutkiewicz podczas czwartkowej sesji rady miejskiej ogłosił, że nie zamierza ubiegać się o kolejną reelekcję. Karuzela z nazwiskami zaczyna się kręcić. Kto ma szansę za dwa lata rządzić Wrocławiem?
Kilka dni temu w Ratuszu odbyły się negocjacje obecnego prezydenta z przedstawicielami Nowoczesnej. Tadeusz Grabarek w tym tygodniu zdradził nam, że rozmowa z prezydentem Dutkiewiczem przebiegała w bardzo dobrej atmosferze. Szef dolnośląskich struktur partii kierowanej przez Ryszarda Petru dodał, że jego zdaniem dobrym rozwiązaniem byłoby wystawienie w kolejnych wyborach na prezydenta Wrocławia kandydata Nowoczesnej z poparciem środowiska Rafała Dutkiewicza, nie wykluczając, że tym kandydatem będzie obecny prezydent.
Po czwartkowej deklaracji Rafała Dutkiewicza, można się spodziewać, że Nowoczesna do wyborów wystawi kogoś ze swoich szeregów. Naturalnym kandydatem wydaje się Michał Jaros. Poseł, już podczas wyborów w 2011 roku pokazał, że cieszy się sporym zaufaniem wrocławian wchodząc do sejmu z odległego 10 miejsca na liście PO. Mimo spadku notowań Platformy, w ubiegłych wyborach krzyżyk przy nazwisku Jarosa postawiło 2,6 tys. osób więcej niż cztery lata wcześniej. W trakcie kadencji Michał Jaros zrezygnował z członkostwa w Platformie Obywatelskiej, przeszedł do klubu Nowoczesnej i stał się jednym z najbardziej aktywnych przedstawicieli tej formacji w regionie.
Obecny prezydent Wrocławia może jednak nie chcieć poprzeć kandydata Nowoczesnej, wtedy środowisko Rafała Dutkiewicza wystawi własnego kandydata. W tym kontekście wymieniane jest nazwisko Jerzego Michalaka. Członek zarządu województwa obok marszałka Cezarego Przybylskiego i Rafała Dutkiewicza, jest jedną z głównych twarzy Dolnośląskiego Ruchu Samorządowego.
- Ten ruch to odpowiedź na upolitycznienie wszystkich szczebli samorządu. W ten sposób chcemy działać przeciwko centralizacji państwa – mówił w październiku Przybylski . Twórcy stowarzyszenia przyznali, że ich ruch w 2018 na pewno będzie chciał powalczyć o mandaty w wyborach do sejmiku. Kto wie, czy samorządowcy nie pokuszą się o samodzielną próbę zdobycia władzy we Wrocławiu.
Na obecną chwilę ciężko ocenić co w 2018 roku zrobi Platforma Obywatelska. W poprzednich wyborach PO wystawiła wspólne listy z ludźmi Dutkiewicz. Obecnie koalicja „trzeszczy”. Ze współpracy z ekipą obecnego prezydenta niezadowolone są radne Renata Granowska i Agnieszka Rybczak, które ogłosiły, że zamierzają opuścić prezydencki klub w radzie miejskiej. Jeżeli w najbliższym czasie nie uda się poprawić atmosfery, nie wykluczone, że w 2018 roku na karcie do głosowania znajdzie się nazwisko kandydata PO.
Spekuluje się, że w wyścigu o fotel prezydenta Platformę mogłaby reprezentować Barbara Zdrojewska, choć po doświadczeniach z kampanii wyborczej za oceanem, gdzie żona byłego Prezydenta przegrała z niebędącym dotąd zawodowym politykiem Trumpem, Platforma może wyciągnąć z „politycznej talii” całkiem inną kartę.
O ile podczas poprzednich wyborów kandydata Prawa i Sprawiedliwości, jako osobę, która będzie miała realne szanse na rządzenie Wrocławiem niewielu traktowało poważnie, tak w 2018 ta siła polityczna może być jedną z poważniejszych propozycji. W ubiegłym roku kandydaci tej partii w okręgu wrocławskim uzyskali największą liczbę mandatów (wprowadzili do sejmu 6 posłów). Tutaj warto odnotować też walkę PiS-u o senat. Choć w okręgu nr 7, Barbara Zdrojewska wygrała z kandydatem PiS, tak w drugiej części miasta Jarosław Obremski, wówczas kandydat niezależny, a obecnie członek KP PiS zdobył poparcie ponad 60% głosujących, nie pozostawiając złudzeń na mandat Józefowi Piniorowi reprezentującemu PO.
Obecnie trudno jednoznacznie wskazać nazwisko osoby, która mogłaby być kandydatem Prawa i Sprawiedliwości. Być może swój wynik z 2014 roku będzie chciała poprawić Mirosława Stachowiak-Różecka, która zmierzyła się z Dutkiewiczem w drugiej turze. Politycy PiS-u mogą jednak mieć obawy przed jej wystawieniem. W kampanii wyborczej z pewnością wróciłaby sprawa „pomyłki” związanej z wykształceniem kandydatki (Stachowiak-Różecka chwaliła się wykształceniem wyższym, podczas gdy nie obroniła tytułu). Kandydatem PiS-u może więc być Paweł Hreniak. Choć obecny wojewoda bez powodzenia kandydował do parlamentu w 2011 i 2015, od czasu zmiany władzy na szczeblu centralnym jest aktywny w regionie jako przedstawiciel rządu Beaty Szydło. Możliwe też, że partia Jarosława Kaczyńskiego podobnie jak w wyborach do senatu zdecyduje się na popieranie bezpartyjnego (jest członkiem klubu PiS, ale nie posiada partyjnej legitymacji) Jarosława Obremskiego z nadzieją na wynik podobny do tego sprzed roku.
Możemy być prawie pewni, że na karcie wyborczej pojawi się jeszcze kilka innych postaci. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że swojego kandydata wystawią miejscy aktywiści. Być może w wyborach po raz drugi wystartuje Tomasz Owczarek. Zapewne przypomnieć o sobie będzie chciało też SLD – być może o prezydenturę będzie chciał powalczyć wiceprzewodniczący partii Wincenty Elsner, albo aktywny w mieście Bartłomiej Ciązyński. Ze względu na silne zdecentralizowanie władz partii Razem ciężko pokusić się o wskazanie konkretnej osoby, która mogłaby wystartować w wyścigu. Możliwe też, że ta partia nie zdecyduje się wystawianie własnego kandydata i poprze któregoś z działaczy ruchów miejskich. O swojej obecności z pewnością przypomnieć będzie chciało środowisko Pawła Kukiza, choć tu też ciężko pokusić się o wytypowanie nazwiska potencjalnego kandydata. Możliwe, że w tym przypadku „Kukizowcy” zdecydują się na szerszą koalicję antysystemową i wystawią wspólnego kandydata z partią Korwina-Mikke.
Choć po takiej deklaracji prezydenta Dutkiewicza możemy mówić o „nieoficjalnym” starcie kampanii wyborczej, do 2018 roku jeszcze wiele się może zmienić. Zachęcamy Was do typowania swoich propozycji w komentarzach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze