W sobotę o godz. 14 na wrocławskim Rynku rozpoczęły się jednocześnie dwie pikiety. Jedną zorganizowali narodowcy, a drugą - lewicowi działacze. Kością niezgody była kwestia przyjmowania uchodźców do Polski i do Wrocławia.
Pod pręgierzem protestowała Młodzież Wszechpolska. Manifestacja zgromadziła kilkadziesiąt osób. Kilka dni temu ta nacjonalistyczna organizacja wystawiła symboliczne akty politycznego zgonu prezydentom, którzy podpisali deklarację pomocy uchodźcom z krajów dotkniętych wojną. Wśród nich jest prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.
- Jesteśmy narodowcami i naród polski jest dla nas najważniejszy. Większość Polaków nie chce w Polsce uchodźców, a prezydenci polskich miast nie liczą się z ich wolą. Nie chcemy tu islamu i terroryzmu. Dziwi nas, że ktokolwiek rozważa pomoc tym ludziom - mówi Miłosz Tamulewicz, rzecznik dolnośląskiego oddziału Młodzieży Wszechpolskiej.
Na rogu Kuźniczej i Wita Stwosza kontrmanifestację zorganizowała Partia Razem. Poparły ją stowarzyszenia m. in. Wrocław dla Demokracji, Wrocław Wita Uchodźców i Parta Zieloni. Pikieta była nieco większa niż ta pod pręgierzem.
- Nie powinniśmy dyskutować o tym, czy pomagać uchodźcom, tylko o tym, jak im pomóc. Ich przyjęcie do naszego kraju nie oznacza zagrożenia terroryzmem. Te kwestie trzeba wreszcie oddzielić - przekonuje Magdalena Tuła, działaczka Partii Razem.
Na Rynku czuwali policjanci, ale ich interwencja nie była konieczna. Manifestacje przebiegły pokojowo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze