Wrocławscy działacze partii Razem zamierzają przekazać zarządowi MPK petycję z wnioskiem o usunięcie z pojazdów komunikacji miejskiej reklam parabanków i tzw. chwilówek. To jednak nie koniec listy firm, których reklamy nie przypadły do gustu wrocławianom.
— Tramwaje to bardzo ważny element miasta. We Wrocławiu jeżdżą od 150 lat. W okresie stalinowskim przemalowano je na czerwono, teraz znów są niebieskie — mówił podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Wojciech Browarny z partii Razem.
Przedstawiciele partii zgodnie zauważają, że komunikacja zbiorowa jest jednym z ważnych elementów programu ugrupowania. Jak się okazuje, działaczom zależy nie tylko na sprawnym i szybki systemie komunikacyjnym, ale również na odpowiedzialności społecznej i możliwości decydowania kto i jakie usługi może reklamować na pojazdach MPK.
— Od niedawna obowiązuje we Wrocławiu ustawa o „parku kulturowym”. Miasto może decydować, gdzie i jakie reklamy mogą wisieć. Niestety dotyczy to tylko samego centrum — ubolewa Magdalena Tuła z Razem.
Na celowniku lokalnych polityków znalazły się reklamy instytucji finansowych udzielających krótkoterminowych pożyczek na wysoki procent, które od niedawna promują swoje usługi na wrocławskich tramwajach.
— Uważamy taką działalność za nieetyczną. Ludzie korzystają z chwilówek najczęściej, żeby zdobyć pieniądze na podstawowe wydatki takie jak jedzenie czy odzież, a takie pożyczki są niezgodne z prawem unijnym — wyjaśnia Tuła.
Działacze jeszcze w poniedziałek zamierzają złożyć na ręce prezesa MPK petycję, w której domagają się wprowadzenia zakazu udostępniania nośników reklamowych firmom oferującym tego typu usługi.
To jednak nie koniec wątpliwości dotyczących etyczności firm, korzystających z nośników reklamowych we wrocławskich pojazdach komunikacji miejskiej. Kilka dni temu do redakcji tuWrocław.com wpłynął list otwarty, skierowany m.in. do władz MPK, w którym mieszkaniec naszego miasta skarży się na reklamę firmy Uber umieszczoną na pojazdach należących do spółki.
— Kontrowersje są związane z reklamą zachęcającą do "pracy" a raczej rozpowszechnienia "szarej strefy" w której "pracownicy" dalej zwani użytkownikami aplikacji UBER, mają zastępować legalny transport drogowy, do którego MPK również należy — czytamy w liście pana Mateusza, który przedstawia się jako „Zatroskany Pasażer Komunikacji Miejskiej Wrocławia”.
— MPK oferuję usługę wynajęcia powierzchni reklamowej. O tym, jaka będzie treść reklamy decyduje sam reklamodawca, my nie możemy w to ingerować. Sprawdzamy jedynie czy działalność naszego klienta jest zgodna z prawem — tłumaczy Agnieszka Korzeniowska, rzecznik wrocławskiego MPK. — Na pewno zapoznamy się z petycją i argumentami partii. Natomiast wydaje mi się, że nie jesteśmy odpowiednim adresatem. Sprawa raczej powinna trafić do ław poselskich, a nie do nas — dodaje Korzeniowska.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze