Szpitale zakaźne mają zakaz wypuszczania pacjentów z koronawirusem do domu. Do tej pory osoby, u których choroba miała łagodny charakter, mogły leczyć się w warunkach kwarantanny domowej, by nie blokować miejsc w szpitalach dla osób, których życie może być zagrożone. Specjaliści obawiają się, że przy zapowiadanym wzroście liczby chorych, szpitale w szybkim czasie mogą się „zapchać”.
– Jestem tym zaskoczony. Chciałbym usłyszeć, jakie są merytoryczne powody tego rodzaju zarządzenia. W żadnym innym kraju to nie obowiązuje – mówi prof. Krzysztof Simon, wojewódzki konsultant ds. zakaźnych, który nie rozumie decyzji dotyczącej konieczności zatrzymywania wszystkich zarażonych, w tym bezobjawowych. – Jeśli będzie więcej przypadków: 100 czy 1000, a w szpitalu jest 300 łóżek, łącznie z oddziałami internistycznymi i pediatrycznym, to szpital zatka się błyskawicznie – komentuje lekarz.
Przypomnijmy, że we Wrocławiu odnotowano przypadki wypuszczania do domu pacjentów, u których potwierdzono obecność koronawirusa. Jedną z takich osób była młoda kobieta, której stan jest bardzo dobry.
Już teraz dziennie do szpitala przy ul. Koszarowej zgłasza się kilkadziesiąt pacjentów, którzy podejrzewają u siebie zakażenie koronawirusem. Zdecydowana większość z nich to osoby, które nie potrzebują pomocy lekarza, a często nawet nie mają objawów zakażenia.
Władze szpitala, żeby zminimalizować ryzyko zakażenia tych osób przebywających w niewielkim pomieszczeniu izby przyjęć, podjęły decyzję, że w piątek przy szpitalu staną specjalne namioty, w których będzie dokonywany tzw. triaż, czyli wstępna selekcja pacjentów. – To jest podyktowane względami epidemiologicznymi i troską o pacjentów. Ilość zgłaszających się osób z dnia na dzień jest coraz większa – tłumaczy dr Grzegorz Madej , ordynator 2. oddziału zakaźnego szpitala przy ul. Koszarowej.
W polowych izbach przyjęć pacjenci będą poddani wywiadowi medycznemu. To tutaj zostaną wykonane pacjentom podstawowe badania takie jak choćby pomiar temperatury ciała, czy pulsu oksymetrii. – Na podstawie tego wstępnego wywiadu zapadnie decyzja, co dalej z pacjentem robić. Jeżeli pacjent będzie wymagał kontaktu z lekarzem, to zostanie zaproszony na izbę przyjęć – zapowiada dr Madej.
Lekarze proszą też, by pacjenci podejrzewający u siebie zakażenie koronawirusem, w miarę możliwości dojeżdżali do szpitala własnymi samochodami. Pomoże to nie tylko w ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa w trakcie transportu, ale też zminimalizować ryzyko zakażenia w trakcie procedury przyjmowania do szpitala (pacjent może zostać poproszony o poczekanie na przyjęcie wewnątrz samochodu).
Do szpitala powinny zgłaszać się osoby, które miały realny kontakt z osobami zarażonymi koronawirusem oraz zauważyły u siebie objawy tej choroby, tj. wysoką gorączkę, kaszel i duszności.
ZOBACZ TEŻ: Profesor do lekarzy: „Nie przysyłajcie nam wszystkich pacjentów, którzy kichają i prychają...”
W związku z tym, że Polska została uznana za region transmisji lokalnej, jednym z warunków podejrzenia nie jest już przyjazd zza granicy. Lekarze wyliczają jednak, że obecnie do placówek medycznych zgłaszają się osoby, które w wyniku paniki niepotrzebnie się na to decydują. Pacjenci bezobjawowi, czy ze skąpo-objawowymi odległościami, powinny się leczyć samodzielnie w domu.
Konsultant ds. zakaźnych, prof. Krzysztof Simon, który od początku apeluje, by do sprawy pandemii koronawirusa podchodzić bez paniki, radzi by unikać dużych skupisk ludzkich. W piątek tłumaczył też, że nienajlepszym pomysłem jest wizyta w kościele, czy wyjście z dzieckiem na plac zabaw. – Nie mam nic przeciwko mszom i praktykom religijnym, ale to nie jest czas i miejsce, żeby przy epidemiach grypy i tego wirusa spotykać się w tak zagęszczonych miejscach – tłumaczy ekspert. I dodaje, że w Korei jedno z ognisk koronawirusa miało miejsce właśnie w świątyni.
Prof. Simon krytykuje też lekkomyślne podejście do sprawy przez młodzież, która zapowiada imprezy i spotkania towarzyskie mimo apeli o nieorganizowanie takowych. – To jest absolutnie nieakceptowalne – mówi stanowczo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze