Kolejne środowisko polityczne wyraża swoje oburzenie nową kampanią promocyjną Teatru Muzycznego Capitol. Banery swoją formą nawiązujące do flag wywieszanych na budynkach w hitlerowskich Niemczech nie podobają się kandydatce PiS na prezydenta Wrocławia. – To żałosna prowokacja – mówi Mirosława Stachowiak-Różecka.
Przypomnijmy, że chodzi o kampanię reklamową spektaklu „Blaszany bębenek” na podstawie książki opowiadającej o związkach niemiecko-kaszubsko-polskich, a także o cierpieniu niemieckiej ludności. Jego akcja rozpoczyna się w 1924 roku. W Polsce książka ta wzbudziła duże kontrowersje – niemiecki pisarz napisał w niej, że nie wszyscy obrońcy Poczty Gdańskiej zostali rozstrzelani. Zarzucano mu też oczernianie Polaków i epatowanie pornografią.
Sztuka promowana jest przez Capitol m.in. poprzez wywieszenie na budynku przy ul. Piłsudskiego banerów, których symbolika nawiązuje do flag wywieszanych na budynkach w hitlerowskich Niemczech. Władze teatru przyznają, że jest to działanie celowe. – Chcemy zwrócić uwagę na ważne, antyfaszystowskie i antywojenne przesłanie spektaklu – można przeczytać w oświadczeniu wydanym przez placówkę.
Krytykę takiej formy promocji już we wtorek wyrazili działacze Bezpartyjnego Wrocławia. W środę do sprawy odniosła się Mirosława Stachowiak-Różecka, która kandyduje na prezydenta Wrocławia z poparciem Prawa i Sprawiedliwości.
– Zgorszenie, zdziwienie, szok. Na ulicy Piłsudskiego w 2018, a nie na Garten Strasse w 1940, na budynku miejskiego Teatru Capitol, a nie na Hauptbahnhoff Breslau powiewają dobrze znane nam z historii flagi czerwone z czarną swastyką. O przepraszam, z bliska widać, że to nie swastyka, ale celowe złudzenie – mówi Stachowiak-Różecka. – Dzieje się to w mieście, którego prezydent jeszcze w czerwcu mówił „nacjonalizm to śmierdzący pot, który trzeba zmyć z ciała. Europo weź prysznic”. W mieście, w którym Jacek Sutryk „zapowiada walkę o Wrocław otwarty i wolny od faszyzmu i nacjonalizmu” i pisze „może to jest nasze nowe rozumienie Twierdzy Wrocław – miasta gotowego bronić swojej otwartości”. Już te słowa były co najmniej niefortunne i wykorzystane w zdumiewającym kontekście. Padły przecież w mieście, które o mały włos nie przestało istnieć przez ideologię nazistowską, mieście twierdzy, nazistowskiej FESTUNG BRESLAU utopionej w morzu krwi i krzywdy ludzkiej – dodaje.
Parlamentarzystka dopytuje się władze miejskie i dyrektora Capitolu o granice dobrego smaku i przyzwoitości. – Czy w imię reklamy można zrobić wszystko i wszędzie? Wydaje się, że rozum ustąpił miejsca taniemu chwytowi promocyjnemu. Grassowi zajęło całe życie rozliczenie się z przeszłością. Ile zajmie władzom Wrocławia zrozumienie, że igranie z ogniem może skończyć się ostrym poparzeniem...a potem na kogo zwalą winę – pyta kandydata Prawa i Sprawiedliwości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze