W Chinach zmarła pochodząca z Wrocławia Irmina Mateńska. Jej matka apeluje w internecie o pomoc w sprowadzeniu do Polski ciała wrocławianki. To koszt ponad 30 tysięcy złotych. Matka obawia się, że jeśli nie uda się zebrać pieniędzy, to jej córka zostanie pochowana w masowym grobie.
Irmina Mateńska w ubiegłym roku pojechała do Chin, gdzie uczyła w szkole języka angielskiego. Wcześniej pracowała w Indiach. To absolwentka IX Liceum Ogólnokształcącego we Wrocławiu i Wydziału Europeistyki na Uniwersytecie Wrocławskim. W grudniu świętowała swoje – jak się okazało – ostatnie urodziny. O śmierci dziewczyny poinformował jej matkę konsul RP w Chinach.
Matka wspomina, że córka była uśmiechnięta, rzetelna wrażliwa i miała plany na przyszłość. Nic nie zapowiadało tragedii.
– Z radością przygotowywała choreograficzno- sceniczne występy swoich uczniów. Razem z nimi śpiewała i tańczyła – opowiada matka. Irmina pisała poezje, lubiła muzykę współczesną, miała też dużo marzeń i projektów, nie tylko wobec siebie. – Była otwarta dla ludzi, by słuchać, cieszyć z nimi i próbować rozwiązywać ich problemy, które jej powierzali – napisała matka wrocławianki. – Do naszego kraju wciąż wracała na dłuższe lub krótsze pobyty. Kochała Polskę i teraz Jej miejsce jest wśród nas... – dodaje.
By sprowadzić ciało Irminy do Polski, musi zapłacić firmie pogrzebowej ponad 30 tysięcy złotych. Do tego dochodzi koszt pogrzebu w Polsce. Zbiórka prowadzona jest za pośrednictwem portalu zrzutka.pl pod hasłem „Irminko! Jak wrócisz do Polski?!”. Szczegółowe informacje znajdują się tutaj.
– Jeżeli w ciągu paru dni nie opłacę za usługi repatriacji ciała córki do kraju, może zostać "pochowana" w masowym grobie, spopielona, wg zasad lokalnych, w sytuacji paniki i chaosu na terenie Chin, a nawet pomijania procedur – martwi się matka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze