Krzysztof Mieszkowski chce, żeby z kodeksu karnego wykreślono artykuł o obrazie uczuć religijnych, który – jego zdaniem – stał się narzędziem w politycznej walce w Polsce. – Kościół katolicki jest kościołem partyjnym, reprezentującym interesy partii rządzącej – Prawa i Sprawiedliwości – twierdzi polityk Nowoczesnej.
– W poniedziałek o godz. 6 rano do mieszkania Elżbiety Podleśnej w Warszawie wkroczyła policja i, powołując się na artykuł 196 kodeksu karnego, oskarżyła ją o obrazę uczuć religijnych. Rzecz dotyczyła jej plakatów z Matką Boską w aureoli z tęczy – mówi Krzysztof Mieszkowski.
– To coś, co trudno sobie zracjonalizować w demokratycznym kraju. Zwłaszcza, że mamy prawo do posiadania własnych poglądów. Artykuł 196 kodeksu karnego jest artykułem opresyjnym i wielokrotnie ograniczał wolność twórczą, np. Doroty Nieznalskiej albo Teatru Polskiego we Wrocławiu, gdzie pokazywaliśmy „Golgotę Picnic”. Kościół bardzo radykalnie zareagował wtedy na wszystkie wydarzenia, które jego zdaniem obrażały uczucia religijne – dodaje polityk.
Mieszkowski przypomniał słowa Józefa Tischnera: „słabe muszą to być uczucia, skoro łatwo dają się obrazić”. – Kościół katolicki stał się kościołem partyjnym, który reprezentuje interesy partii rządzącej – Prawa i Sprawiedliwości. To nie powinno mieć miejsca w samorządnym kraju – uważa polityk Nowoczesnej.
– Ten artykuł stał się narzędziem w politycznej walce w Polsce i moim zdaniem trzeba go po prostu znieść – mówi Mieszkowski, który domaga się nowelizacji ustawy kodeksu karnego. Jej projekt zostanie skierowany do marszałka sejmu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze