Jeszcze wczoraj rano mówiono o tym, że w tym tygodniu autobusy i tramwaje staną na dwie godziny – planowany był ostrzegawczy pracowników MPK domagających się podwyżki. Wszystko wskazuje na to, że jest przełom w negocjacjach zarządu spółki ze związkowcami: w MPK będą podwyżki, ale nie 10 procentowe, jak początkowo chciały związki, ale 4-5 procentowe. Jednak diabeł, jak wiadomo, siedzi w szczegółach a tych jeszcze nie znamy.
Dla MPK żądania związkowców, którzy chcieli podwyżek o 10 procent licząc od lutego, to poważny problem. Spółka jednak takich pieniędzy nie ma: na samym tylko paliwie do końca kwietnia straciła już ponad 2 mln zł, dlatego zarząd o tak wysokich podwyżkach – zwłaszcza, że związki nie żądały ich dla samych motorniczych i kierowców, ale dla wszystkich pracowników spółki - nie chciał słyszeć.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze