Reklama

Puste krzesła i znicze na Rynku. Upadający restauratorzy: "Nie jesteśmy antycovidowcami" [ZDJĘCIA, WIDEO]

22/10/2020 14:49

W piątkowe południe, tuż po tym, jak premier ogłosił ponowne zamknięcie restauracji od soboty, na wrocławskim Rynku rozpoczął się protest przedstawicieli lokalnej gastronomii, sfrustrowanej epidemicznymi obostrzeniami, które uderzają w ich biznes od marca. Atmosfera była grobowa. 

W proteście wrocławskich przedsiębiorców z branży gastronomicznej, którzy domagają się od państwa pomocy finansowej w czasie lockdownu, wzięło udział kilkadziesiąt osób. Byli to przede wszystkim lokalni restauratorzy. Milczącej pikiecie towarzyszyła instalacja artystyczna „Martwe krzesła”, złożona z krzeseł z okolicznych restauracji oraz zniczy. Demonstracja miała na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na "śmierć gastronomii z uwagi na nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych". Nikt nie zabrał głosu - panowała zupełna cisza.


- Od marca nie jesteśmy w stanie prowadzić naszych działalności w sposób ciągły ani generować przychodów umożliwiających przetrwanie. W Polsce uderza się zawsze w najsłabszego, nie w sklepy zachodnich sieci ani kościoły. Obostrzenia można nazwać ”wykluczeniem” naszej branży z obrotu gospodarczego - komentuje Andrzej Dobek, prezes stowarzyszenia Nasz Rynek.

Reklama

I dodaje, że sezon letni nie pozwolił działającym na terenie wrocławskiego Starego Miasta restauracjom na wygenerowanie oszczędności, niezbędnych do przetrwania jesiennego lockdownu.


CZYTAJ TEŻ: LOCKDOWN OD SOBOTY.  NOWE ZASADY W CZERWONEJ STREFIE 


- Wszelkie pomoce związane z obostrzeniami wiosennymi zostały spożytkowane na działalność w okresie letnim. Branże gastronomiczna i turystyczna nie są w stanie przetrwać zimy bez kompleksowej pomocy państwa - podkreśla Dobek.



Postulaty protestujących na Rynku restauratorów to natychmiastowe wsparcie centralne w kwestiach kosztów pracowniczych, objęcia pracowników „postojowym”, zaniechanie pobierania składek ZUS, wstępnej pomocy w formie kredytów bezzwrotnych lub nieoprocentowanych.

Reklama

- Nasz protest jest nastawiony na pokojowe, artystyczne zwrócenie uwagi na nasze problemy. Nie popieramy blokowania dróg i utrudniania życia już i tak umęczonym tą tragiczną sytuacją mieszkańcom miasta. Nie jesteśmy antykowidowcami, nie jest to negacja pandemii, w trakcie wydarzenia przestrzegaliśmy zasad bezpieczeństwa - przekonuje prezes Naszego Rynku.


Przypominjmy, że lokale gastronomiczne podczas pierwszej fali epidemii były zamknięte decyzją rządu od połowy marca do 18 maja. Ostatnio z powodu drugiej fali zachorowań obostrzenia znów mocniej ograniczały działalność gastronomii. Natomiast w piątek, godzinę przed protestem, rząd ogłosił czerwoną strefę w całym kraju, która wiąże się z całkowitym zawieszeniem działalności gastronomii, na razie na dwa tygodnie.

Reklama

Jednocześnie premier Mateusz Morawiecki zapowiedział uruchomienie programu wsparcia m. in. dla branż gastronomicznej i fitness. Szczegóły poznamy w ciągu najbliższych dni. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości