W piątkowy poranek na dworcu autobusowym we Wroclavii został porzucony kot brytyjski. Czteroosobowa rodzina, nie mogąc zabrać go na pokład autobusu, zdecydowała się zostawić go w hali odjazdów.
Kota porzuconego w transporterze na terenie Dworca Wrocław znalazła ochrona. Przekazała go kasjerowi, który z kolei przyniósł zwierzę do biura zarządu PKS Polbus. O sprawie poinformował na Facebooku prezes spółki, Krzysztof Balawejder, który zapowiada nagrody dla pracowników za wzorową reakcję.
Na nagraniu monitoringu widać, jak kota na dworcu zostawia rodzina (rodzice oraz dwoje małych dzieci, chłopiec i dziewczynka), która nie może zabrać go na pokład Flixbusa. Można się tylko domyślać, że pasażerowie nie znali regulaminu przewoźnika. Zamiast jednak zrezygnować z podróży i znaleźć opiekę dla zwierzęcia, postanowili pozbyć się "problemu".
Zestresowany kocurek jest pod opieką pracowników Polbusu, już po wizycie u weterynarza. To roczny, 4,5-kilowy, niekastrowany, zdrowy samiec. Nie ma czipa. Weekend spędzi u jednej z pracownic spółki, a w poniedziałek trafi do nowego właściciela. Jest nim... Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.
KOT JUŻ W RATUSZU. ZOBACZ JEGO PIERWSZE SPOTKANIE Z PREZYDENTEM
Porzucenie zwierzęcia przez właściciela lub osobę, pod której opieką się ono znajduje, przez kodeks karny traktowane jest jako znęcanie się nad nim. Grozi za to do trzech lat więzienia. Do wrocławskiej prokuratury trafiło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
Wrocław oszalał na punkcie kota prezydenta. Internauci wybrali mi imię "Wrocek", a wrocławski przedsiębiorca podaruje specjalną kuwetę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze