Reklama

Świdnicka: mimo obietnic torowiska nie wydzielili

04/04/2011 00:00

Na ulicy Świdnickiej, między Operą a Renomą znów jeżdżą tramwaje, jednak po niewydzielonych torach, choć urzędnicy obiecywali, że zabronią samochodom wjeżdżać na tory. Dlaczego nie dotrzymali słowa? Bo zatory - chodzi o taką sytuację, którą widać na naszym zdjęciu, gdy kierowcy blokują motorniczych – się tam nie zdarzają.

Chodzi o odcinek w kierunku krzyków, od Teatralnej, do skrzyżowania z Podwalem. To fragment Świdnickiej między Operą a Renomą. Od czasu remontu tej ulicy większa część torów jest wydzielona fizycznie: szyny są wyżej niż jezdnia, do tego oddzielone od asfaltowego pasa dla aut małym krawężnikiem. Jedynie ok. 40 metrów (od wysokości skrętu w ul. Bożego Ciała do przejścia dla pieszych przy pomniku Chrobrego) to fragment asfaltowy z torowiskiem.



To, co się działo z tymi torami w ubiegłym roku mogło zdarzyć tylko u nas. MPK prosi urzędników o wydzielenie kilkuset metrów torów na ul. Świdnickiej, bo zamknięte na czas remontów będzie torowisko na Podwalu. Prosi, bo to nie MPK decyduje, które tory są wydzielone, a które nie – tym zajmuje się specjalny wydział w urzędzie miasta. Urząd Świdnicką wydziela... po zakończeniu remontu. Po kilku tygodniach się z tego wycofuje zapowiadając, że wiosną znów te kilkaset metrów będzie wydzielone, kiedy na Świdcnickiej pojawią się ponownie tramwaje (szczegóły znajdziecie pod tym linkiem).





Tylko, że jest wiosna, tramwaje po Świdnickiej jeżdżą, a tory (jak widać na zdjęciu) wydzielone nie są. I to wcale nie przez zapominalstwo.

- W tym miejscu na szczęście działa zwyczaj, że kierowcy ustępują motorniczym i tramwaje nie stoją w korkach za samochodami – mówi Katarzyna Kasprzak z departamentu infrastruktury i gospodarki wrocławskiego magistratu.

Innymi słowy nie zdarza się to, co pokazujemy wam na zdjęciu: tramwaj nie stoi za samochodami i nie traci czasu. Zdaniem urzędników podjeżdża, dzwoni, a kierowcy ustępują mu miejsca.



Tak się rzeczywiście dzieje za dnia, gdy przed światłami obok siebie stoją tylko dwa auta. Ale już w godzinach szczytu, gdy obok siebie stoją dwa rzędy aut – nie mają gdzie zjechać.

Torowisko miało być wydzielone dokładnie po to, żeby w godzinach szczytu tramwaje nie stały w korkach i stały się alternatywą dla samochodów.



Dlaczego w ogóle wydzielamy torowiska? Dzięki nim nasze tramwaje mają jeździć szybciej. W tej chwili Wrocław ma najwolniejsze tramwaje w Polsce. Podczas gdy w innych miastach z roku na rok jeździ się szybciej u nas średnia prędkość to wciąż nieco ponad 13 km/h.



Wrocławskie tramwaje są średnio o jedną czwartą wolniejsze od pozostałych dużych miast w Polsce. Średnia prędkość tramwajów we Wrocławiu to 13,2 km/h, nie zmieniła się ani o trochę od ubiegłego roku. Kraków (18,94), Gdańsk (18.08), Poznań (nie licząc tzw. Pestki 17,7) a nawet Warszawa (17,41) są pod tym względem znacznie lepsze od nas.



Wydzielanie torowisk to świetny pomysł na korki. Wprawdzie intuicja podpowiada, że trzeba budować więcej dróg, żeby auta nie tkwiły w korkach, ale naukowcy udowodnili już, że ruchem w mieście rządzą często prawa sprzeczne z intuicją. Tak jest w przypadku jest paradoksu Downsa-Thomsona (zwanego też paradoksem Pigou-Knight-Downsa). Mówi on o tym, że przeciętna prędkość osoby poruszającej się autem po mieście zależy od przeciętnej prędkości (od drzwi do drzwi, czyli od momentu wyjścia z domu do dojścia do pracy) osoby poruszającej się komunikacją zbiorową.

Innymi słowy, im lepsza będzie komunikacja zbiorowa, tym więcej osób będzie jej używać. A więc na ulicach będzie mniej samochodów i mniej korków. Dlatego też częstokroć odebranie jednego z pasów ruchu dla samochodu i przekazanie go w formie wydzielonego torowiska bądź bus-pasa w rzeczywistości zmniejsza, zamiast zwiększać korki samochodowe. Ci, którzy muszą jechać do pracy autem (np. przedstawiciele handlowi), mają lepiej.



Jednak trzeba to robić konsekwentnie: wybierać te miejsca, w których naprawdę potrzeba wydzielania, a potem nie wolno zmieniać decyzji co kilka tygodni. Nie wolno robić dokładnie tego, co się stało w przypadku ul. Świdnickiej – często zmieniać decyzji, bo wtedy kierowcy nie mają szansy nabrać nowych nawyków. Lepiej już było w ogóle uznać, że „się nie da” albo „niepotrzeba” wydzielać tych torów – niż robić coś takiego.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości