Ostatnia brama na drodze do wymarzonej fazy grupowej Ligi Europy czeka na piłkarzy Śląska Wrocław w hiszpańskiej Sevilli. Żeby ją sforsować, drużyna trenera Stanislava Levego będzie musiała wycisnąć z siebie ostatnie krople potu i umiejętności. A i to może być za mało, by wreszcie zawitać na europejskie salony futbolowe.
Śląsk mógł trafić na znacznie łatwiejszego rywala. Gdyby los uśmiechnął się do wrocławskiego klubu, mógłby np. przydzielić mu belgijski Standard Liege, austriacki FC Salzburg czy Eintracht Frankfurt z Niemiec. Biorąc pod uwagę formę, jaką Śląsk pokazał w poprzedniej rundzie eliminacji LE, gdy wyeliminował Club Brugge, z powyższymi drużynami wrocławianie spokojnie mogliby nawiązać walkę. A kto wie, czy nie awansować do fazy grupowej Ligi Europy.Szczęście jednak obeszło Śląsk bokiem, a swoje zrobił pech. Bo nie dość, że zesłał na drużynę trenera Stanislava Levego najsilniejszego rywala z możliwych, to jeszcze Sevilla niewiele brakowało, aby nie załapała się do gry w europejskich pucharach. Drużyna z Andaluzji zajęła bowiem dopiero dziewiąte miejsce w Primera Division i tylko dzięki problemom formalnym Malagi oraz Rayo Vallecano otrzymała przepustkę do eliminacji Ligi Europy. Los okazał się jednak mało wyrozumiały dla Śląska i stało się - zestawił go z Sevillą FC. Czyli dwukrotnym zwycięzcą Pucharu UEFA (lata 2006 i 2007), do tego mającym w dorobku europejski superpuchar, a obok tego mistrzostwo i superpuchar Hiszpanii i do tego krajowy superpuchar. A w kadrze ekipy, którą prowadzi trener Unai Emery, można znaleźć wielu cenionych na arenie międzynarodowej piłkarzy, i to w każdej formacji.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze