W czwartek, przed godz. 9, na ulicy Granicznej, w okolicy dawnego centrum handlowego Factory, doszło do poważnego wypadku z udziałem autobusu MPK i trzech rowerzystów. Są ranni. Działania służb na miejscu trwały kilka godzin.
Do zdarzenia doszło między rondami na ulicy Granicznej - tym przy autostradowej obwodnicy i drugim, przy Wrocław Fashion Outlet, na pasie w kierunku centrum. Na miejscu interweniowały policja, pogotowie i komisja wypadkowa MPK.
- Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca miejskiego autobusu nagle zjechał z drogi na chodnik, taranując znak drogowy i sygnalizację, a następnie uderzył w znajdujących się w okolicy przejścia dla pieszych rowerzystów - poinformował nas Krzysztof Marcjan z wrocławskiej policji.
Był to ojciec z dwójką dzieci, który odniósł poważne obrażenia. Wraz z synem i córką jest szpitalu. Kilkuletnia dziewczynka jest w ciężkim stanie, chłopiec jest lekko ranny. Kamil Rynkiewicz z dolnośląskiej policji zapewnia, że ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Kierowca autobusu linii 106 był trzeźwy; ma 29 lat.
– Autobus był w pełni sprawny, a ostatnie badanie techniczne przeszedł 27 maja tego roku. Przed zdarzeniem kierowca zrealizował zgodnie z rozkładem jazdy przerwę regulaminowa i pracował zgodnie z grafikiem. Autobus jest klimatyzowany, a kierowca miał dostęp do wody i był wypoczęty. W MPK pracuje od 1,5 roku i do tej pory nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń do jego pracy – komentuje Krzysztof Balawejder, prezes wrocławskiego MPK, który był na miejscu, odwiedził też ranną dziewczynkę w szpitalu i zaoferował jej matce pomoc.
Rozmawialiśmy również z pani Małgorzatą, która jechała tym autobusem. - Autobus zjechał z drogi i chwilę jechał poboczem. W pierwszej chwili myślałam, że omija jakąś przeszkodę, ale wtedy zaczęło nami trząść i moja córka zauważyła, że przednia szyba jest wybita. Z tyłu był tuman kurzu. Zatrzymaliśmy się i ktoś z tyłu krzyknął, że tam były dzieci i żeby kierowca natychmiast otworzył drzwi - opowiada pasażerka.
Mówi, że kierowca był w szoku, kompletnie zdezorientowany wyszedł na środek autobusu. Otworzył drzwi i wszyscy pobiegli zobaczyć, co się stało. Potwierdza, że potrąceni rowerzyści stali przy rowerach, czekając na zielone światło przy przejściu dla pieszych.
- Kierowca cały czas łapał się za głowę i powtarzał, że nie rozumie, jak do tego doszło. Zadzwoniliśmy po pogotowie, które przyjechało niemal natychchmiast. Ochrona z galerii handlowej przybiegła z opatrunkami. Ojciec dzieci bardzo krwawił z rany na nosie, dziewczynka mocno płakała, miała mocno rozcięte czoło, rana była do szycia. U chłopca nie zauważyłam żadnych obrażeń - dodaje pani Małgorzata.
Według jej relacji przyjechały dwie karetki. Jedna zabrała ojca z synem, a druga - dziewczynkę z matką, która pojawiła się na miejscu wypadku. - Kierowca był naprawdę wstrząśnięty, do końca klęczał przy dzieciach, bardzo to przeżył - podkreśla wrocławianka.
CZYTAJ TEŻ: ŚMIERTELNY WYPADEK NA PRZEJEŹDZIE KOLEJOWYM
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze