Przywiązany za tylne łapy do drzewa metalową linką przez kilka dni czekał na ratunek. Głodnego, przemarzniętego i okaleczonego czworonoga znalazł mężczyzna z Kielc. Stamtąd, po kilkunastodniowej terapii, pies trafił do Wrocławia. Tu czeka go przeszczep skóry i prawdopodobnie wszczepienie implantów, które zastąpią uszkodzone ścięgna.
Mężczyzna znalazł psa w połowie marca w lesie w Kielcach. Na własną rękę podjął się leczenia czworonoga. – Sytuacja była tragiczna. Drut, którym zwierzę miało związane nogi spowodował straszliwe okaleczenia. Skóra była zdarta do kości, w jednej z łap zerwało się ścięgno. Pies był odwodniony i wygłodzony, a jego opuchnięte nogi wzbudziły litość pana, który przygarnął go do siebie – opowiada Agnieszka Szuja z Fundacji 2plus4, która pomaga potrzebującym czworonogom.
Mężczyzna próbował znaleźć ratunek dla psa u włodarzy gminy w której mieszka. Nie udało się. – Psa utrzymywał na własny koszt w miejscowej lecznicy. Urzędników prosił o pomoc, sfinansowanie operacji, ale został odesłany z kwitkiem – mówi wolontariuszka. Tymczasowy opiekun psa postanowił poszukać ratunku w internecie. W ten sposób trafił do wrocławskiej fundacji. W sobotę psa z Kielc dowieziono do Zabrza. Stamtąd odebrały go wolontariuszki organizacji i przewiozły do Wrocławia, gdzie od razu trafił pod opiekę weterynarza. Tu pies, który wyglądem przypomina owczarka niemieckiego, otrzymał tymczasowe imię Bono. Jego wiek oszacowano na 3-4 lata.
Mężczyzna próbował znaleźć ratunek dla psa u włodarzy gminy w której mieszka. Nie udało się. – Psa utrzymywał na własny koszt w miejscowej lecznicy. Urzędników prosił o pomoc, sfinansowanie operacji, ale został odesłany z kwitkiem – mówi wolontariuszka. Tymczasowy opiekun psa postanowił poszukać ratunku w internecie. W ten sposób trafił do wrocławskiej fundacji. W sobotę psa z Kielc dowieziono do Zabrza.
Stamtąd odebrały go wolontariuszki organizacji i przewiozły do Wrocławia, gdzie od razu trafił pod opiekę weterynarza. Zwierzak przeszedł już szereg badań. Czeka go jeszcze badanie tomografem i to ono dopiero pozwoli powiedzieć jaki jest stan jego ścięgien. Jednak pierwsze rokowania nie napawają optymizmem.
– Wydaje się, że oba ścięgna tylnych nóg są zerwane. Nogi są opuchnięte, w skórę wdała się martwica, rozpoczął się proces ropny. Pies praktycznie nie chodzi – relacjonuje pani Agnieszka.
Na razie Bono musi przebywać w sterylnych warunkach. Dostaje antybiotyki, regularnie ma zmieniane opatrunki. Weterynarz zaplanował już przeszczep skóry. – Ubytek jest bardzo duży i w rozpoczętym procesie gnilnym ona sama się nie obuduje. Ścięgna prawdopodobnie będziemy musieli zastąpić implantami. To może kosztować nawet 4 tys. złotych – twierdzi wolontariuszka.
Później przyjdzie czas na znalezienie dla Bono domu, w którym będzie mógł zamieszkać. Pies, mimo że wiele w swoim życiu przeszedł, jest bardzo ufny i pokorny. – Nie warczy i nie kłapie zębami. Mimo ogromnego bólu wszystkie zabiegi znosi z godnością. Jest bardzo grzeczny i kontaktowy – opowiada wolontariuszka.
Fundacja 2plus4 prosi o kontakt i pomoc wszystkich, którzy przejęli się losem Bono. Więcej informacji o całej sprawie oraz szczegółach dotyczących możliwej pomocy można uzyskać wysyłając e-mail pod ten adres.
Można też zadzwonić do pracowników fundacji: 694795026 - Agnieszka Szuja lub 511712853 - Ireneusz Czerniejewski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze