Reklama

Braun już raz wkurzył wrocławski wymiar sprawiedliwości. Trafił za kraty, a o jego uwolnienie walczył Morawiecki

24/03/2026 18:48

Był wtorek, szósta rano. Do mieszkania Grzegorza Brauna we Wrocławiu zapukała policja. Cel: doprowadzić polityka do aresztu. Ale Brauna w domu nie było. Przyjechał dopiero po dwóch godzinach, gdy dowiedział się że policjanci przeszukują jego mieszkanie. O ósmej rano był już za kratami. Areszt to kara, jaką wymierzono Grzegorzowi Braunowi w 2014 roku za znieważenie wrocławskiego sądu. Teraz Braun znów próbuje grać na nosie wymiarowi sprawiedliwości. Po tym, gdy wczoraj nie wrócił na przesłuchanie i zniknął z prokuratury, śledczy chcą zarządzić jego przymusowe doprowadzenie przez policję.


W 2014 roku Grzegorz Braun spędził we wrocławskim areszcie 7 dni. Dwugodzinną pikietę w jego obronie organizował Kornel Morawiecki, lider Solidarności Walczącej i ojciec późniejszego premiera Mateusza Morawieckiego. Ale sąd zdania nie zmienił. Braun musiał odsiedzieć za kratami całą karę.

A zaczęło się od pikiety narodowców. W 2008 roku pod katedrą na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu doszło do ich starć z manifestującymi przeciwko homofobii. Policja odgrodziła sympatyków Narodowego Odrodzenia Polski, zamknęła ich w kordonie i rozpoczęła wywożenie manifestantów. Akcja trwała przez kilka godzin. W pewnym momencie na Ostrowie Tumskim zjawił się Braun. Obrażał policjantów. Jednego z nich nazwał "osiłkiem w kurtce w kratkę" oraz "bandytą". Nie słuchał poleceń funkcjonariuszy, ostatecznie został więc skuty i zabrany na komisariat. Ale zanim policjanci założyli mu kajdanki, wyłamał jednemu z nich kciuk.

Reklama

Po latach sąd skazał go za to na dwa tysiące złotych grzywny. - Funkcjonariusze nie przebywali podczas na tej manifestacji dla przyjemności. Byli tam, by ochraniać manifestujących przed innymi, agresywnymi manifestantami. Zaś zachowanie oskarżonego było dość banalne: przeciwstawił się on działaniom policji podjętym zgodnie z prawem. Gdyby zachował się prawidłowo, żadnych negatywnych konsekwencji by nie doświadczył i to, czy jest reżyserem i politykiem, nie ma w tej sprawie żadnego znaczenia - uzasadniał swój wyrok sędzia Grzegorz Szepelak.

Jednak zanim wyrok zapadł, Braun trafił do wspomnianego aresztu. Dlaczego? 

Reklama

W trakcie jednej z rozpraw dotyczących agresji wobec policjanta, Grzegorz Braun obraził sąd. Dostał za to 1000 zł kary porządkowej. Złożył zażalenie na tę decyzję. Podczas ogłaszania orzeczenia wkurzył się na sędzię, wyszedł z sali przed końcem rozprawy i trzasnął drzwiami. Sąd wymierzył mu więc 7 dni aresztu jako karę porządkową.

We wtorek 29 lipca 2014 roku policja zjawiła się w mieszkaniu Brauna na Krzykach. Zaprzeczyła, bo zostało ono przeszukane. Gdy Braun przyjechał do mieszkania, został - zgodnie z zaleceniem sądu - zatrzymany, a potem aresztowany.

Reklama

– Grzegorz przebywa sam w celi monitorowanej przez dwie kamery. Podczas ciszy nocnej, pomiędzy godz. 22 a 6, jest budzony co godzinę przez zapalane w celi światło. Odmówił podnoszenia się na każde otwarcie wizjera, za co został ukarany odłączeniem radiowęzła. Problemem jest brak dostępu do wody pitnej, poza dostępną i niezachęcającą „kranówką”. Jest w więzieniu i jest traktowany jak przestępca – skarżyła się prawicowym mediom przyjaciółka polityka.

Przed aresztem protestował Kornel Morawiecki, ówczesny lider Solidarności Walczącej. "Uwolnić Brauna", "Grzegorz, trzymaj się, Jesteśmy z Tobą" - wykrzykiwał. Ale Braun musiał odsiedzieć całą karę za obrazę sądu. 

Reklama

Teraz znów próbuje grać wymiarowi sprawiedliwości na nosie. Od kilku miesięcy gra w kotka i myszkę z wrocławską prokuraturą, która próbuje postawić mu zarzuty związane z pozbawieniem wolności, naruszeniem nietykalności osobistej i znieważeniem lekarki - ginekolog ze szpitala w Oleśnicy. Braun w ciągi kilku ostatnich tygodni już cztery razy uniknął konfrontacji z prokuratorem. Najpierw przedstawił zwolnienie lekarskie, potem oskarżył mającą stawiać mu zarzuty prokurator o przestępstwo. Gdy wyznaczono trzeci termin nie przyjechał, bo miał ważne sprawy jako europoseł. Gdy wczoraj wreszcie pojawił się we Wrocławiu, znów złożył wniosek o wyłączenie jednej ze śledczych. Zarządzono przerwę w przesłuchaniu, a gdy się skończyła, Brauna w prokuraturze już nie było. Zniknął bez śladu. W tej sytuacji prokuratorzy chcą prosić Parlament Europejski o zgodę na zatrzymanie Brauna przez policję i przymusowe doprowadzenie do prokuratury. Za przestępstwa, których popełnienie chce zarzucić europosłowi prokuratura, grozi kilka lat więzienia.

Czy Grzegorz Braun powinien zostać zatrzymany i przymusowo doprowadzony do prokuratury?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/03/2026 19:04
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Forest 2026-03-24 19:16:03


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Gruzman 2026-03-24 21:44:51

    To ten przyglup ma jakichs wielbicieli?

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Maciula_Breslau 2026-03-24 22:48:51

    Bräuna miejsce jest w obwodzie kaliningradzkim. Niech się w naszym mieście nie pojawia ten zły czlowiek

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości