W ubiegłym tygodniu w centrum Wrocławia znaleziono ciało mężczyzny. Wiele wskazuje na to, że bezdomny mógł umrzeć w zamurowanym pustostanie, bo nie miał jak się stamtąd wydostać.
Witryny i dziury w ścianach pustostanu stojącego przy placu Wróblewskiego zostały zabite pod koniec grudnia. Choć wiadomo, że w budynku od wielu lat pomieszkiwali bezdomni, to nie ma informacji, dlaczego przed zamurowaniem wyjść, obiekt nie został gruntownie przeszukany.
Na zwłoki natrafili w środę, 8 stycznia, znajomi bezdomnego, zaniepokojeni przedłużającą się nieobecnością swojego kolegi. Gdy weszli do środka, odkręcając płyty, okazało się, że ich podejrzenia się potwierdzają i wewnątrz znaleźli nie żyjącego mężczyznę.
- Prawdopodobieństwo, że nie żył, gdy został zamknięty, istnieje. Ale większe prawdopodobieństwo, że był pod wpływem alkoholu, mocno spał, jak tu murowano – opowiada dla tvn24.pl Andrzej Ptak streetworker z wrocławskiego Towarzystwa im. Św. Brata Alberta.
- Ktoś może tam krzyknął do środka, może chciał nawet sprawdzić, ale to miejsce jest dosyć paskudne. To jest śmietnik życia ludzi i większość osób je omija – dodaje.
Sprawą zajmuje się wrocławska policja oraz prokuratura. Obecnie ustalane są dokładne okoliczności śmierci mężczyzny i przebieg zdarzeń. Może pomóc w tym zaplanowana we wrocławskim Zakładzie Medycyny Sądowej sekcja zwłok.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze