- Mam (nie)przyjemność korzystać z usług wrocławskiego MPK od wielu lat. Do tej pory uważałam, że jeden samochód w gospodarstwie domowym nam z mężem wystarczy. Gdy jednak zaszłam w ciążę, nieco zmieniła, a raczej wyostrzyła mi się perspektywa postrzegania jakości oferowanych usług - pisze w krytycznym liście nasza czytelniczka, która dodaje, że dzięki przewoźnikowi "dojrzała" do kupienia drugiego auta.
Dotarł do nas list od pani Katarzyny (nazwisko do wiadomości redakcji), ciężarnej mieszkanki naszego miasta, która nie zostawia "suchej nitki" na jakości usług świadczonych przez wrocławskie MPK. Oto jego treść:
Mam (nie)przyjemność korzystać z usług wrocławskiego MPK od wielu lat. Do tej pory uważałam, że jeden samochód w gospodarstwie domowym nam z mężem wystarczy. Gdy jednak zaszłam w ciążę, nieco zmieniła, a raczej wyostrzyła mi się perspektywa postrzegania jakości usług oferowanych przez wrocławskie MPK.
Pomijam fakt, że pomimo widocznej ciąży, nikt mi miejsca w autobusie nie ustąpi bo to akurat świadczy o "jakości" pasażerów, natomiast 99% kierowców prowadzi pojazd tak, jakby jechali furmanką pełną ziemniaków. Systematyczne uderzenia w brzuch o poręcz podczas gwałtownego hamowania, zarzucanie na zakrętach, bądź zjazdy do zajezdni godne kierowcy rajdowego - to tylko mały wycinek z gamy atrakcji serwowanych przez MPK.
Nie czepiam się spóźnień w godzinach szczytów, ale już odjazdy z przystanku 5 minut przed czasem podanym w rozkładzie jazdy, to lekka przesada.
Słyszałam też , że kierowcy dostali prawo wyproszenia z autobusu "uciążliwego" pasażera, miło byłoby więc gdyby kierowca zareagował gdy pojazdem podróżuje grupa bezdomnych, krążących w tę i z powrotem, konwersujących gromkim krzykiem, zajmujących połowę miejsc siedzących i zaczepiających pasażerów (sytuacja sprzed dwóch dni, godzina 15, centrum miasta).
Za każdym razem, gdy wsiadam do autobusu i kasuję bilet, zastanawiam się: za co płacę? Za brak bezpieczeństwa? Brak szacunku? Narażanie siebie i dziecka na nie-wiadomo-co? Bo nie jestem w stanie przewidzieć jakie atrakcje MPK zaserwuje mi danego dnia...
Wczoraj doszłam jednak do wniosku, że chyba powinnam być miejskiemu przedsiębiorstwu wdzięczna. "Dojrzałam" do zakupu drugiego samochodu, po tym, jak o godzinie 14:50 na trasie Plac Staszica - Świdnicka (autobus pośpieszny linii K) towarzyszył mi półnagi , mocno naćpany, agresywny młodzieniec, który na koniec swojej podróży odepchnął stojącą obok mnie dziewczynę, tak, że wpadła na mnie, krzycząc do nas obu "spierdalaj", bo bardzo spieszyło mu się do wyjścia.
Podsumowując, co z tego, że miasto wymieni flotę na nową i bardziej luksusową? Jak tak dalej pójdzie, to będą nią jeździć bezdomni i zmuszona do tego część mieszkańców, np. studenci lub osoby starsze. Ja niestety przyczynię się do zakorkowania miasta, MPK zmusiło mnie do zakupu samochodu.
PS. Jeśli ktoś zwróci mi uwagę, że przecież mogę w takich sytuacjach reagować, to chciałabym nadmienić, że musiałabym niemal bez przerwy wisieć na słuchawce, dzwoniąc pod numer 112 i codziennie słać skargi do MPK. Uprzejmie za to dziękuję. Jeśli miasto każe mi płacić za oferowaną przez siebie usługę, niech weźmie za nią odpowiedzialność.
Zadaliśmy przedstawicielom MPK szereg pytań dotyczących zagadnień poruszonych przez naszą czytelniczkę. Czekamy na odpowiedzi.
A Wy zgadzacie się z zarzutami zawartymi w liście? Zapraszamy do dyskusji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze