Reklama

Dalej będziemy zamykać ulice, czyli czego urzędnicy w Kopenhadze się nauczyli

09/05/2011 00:00

Wizyta w Kopenhadze, na szkoleniu u profesora Gehla, przekonała miejskich urzędników, że dobrze robią. Będą dalej zamykać ulice w centrum miasta nie oferując samochodom nowych terenów bo po 1. miasta są dla ludzi nie dla aut, a po 2. parkingi wielopoziomowe świecą pustkami.

- Przez dwa dni na rowerach przejechaliśmy w Kopenhadze ponad 50 kilometrów. Zobaczyliśmy miasto gdzie na placach i w parkach zawsze jest ich sporo, bo przyjemnie spędza się tam czas, w którym auta nie przeszkadzają ludziom i żyje się naprawdę przyjemnie- mówi Monika Kozłowska -Święconek, kierownik Działu Planowania Komunikacji w Biurze Rozwoju Wrocławia.

- Wizyta potwierdziła, że stopniowo wyrzucając auta z centrum miasta przyjęliśmy dobry kierunek – dodaje Elwira Nowak, zastępca dyrektora Wydziału Inżynierii Miejskiej.



Wrocławscy urzędnicy pojechali (pięć osób) do Kopenhagi uczyć się jak walczyć z korkami. Stolica Danii nie została wybrana przypadkowo. Kopenhaga to jedno z tych miast, gdzie lepiej jest ludziom, niż samochodom, gdzie równo (mniej więcej po 1/3) rozkładają się podróże autami, komunikacją zbiorową i rowerami.

Właśnie tam swoją pracownię ma także prof. Jan Gehl, duński „naprawiacz miast”, który był u nas w październiku i tłumaczył wrocławskim urzędnikom odpowiedzialnym za walkę z korkami, że się da.





Jan Gehl to jeden z najsłynniejszych „naprawiaczy miast” na świecie, którego zdaniem najbliżej modelowego "miasta dla ludzi" jest jego Kopenhaga. Filozofia Duńczyka jest prosta: miasta są dla ludzi, nie dla aut. Namawia włodarzy do poszerzania chodników i dróg rowerowych, bo jak sam twierdzi, to konieczność.

- Jeśli popatrzy się na miasta, które wygrywają rok po roku rankingi w kategorii najlepszych miejsc do życia, to są to właśnie takie, w których zrozumiano, iż potrzebne jest w nich planowanie podporządkowane ludziom – mówi prof. Jan Gehl. - Czekam na pierwsze polskie miasto, które pójdzie tą drogą – dodaje.



Uwierzyli i obiecują, że nie przestaną wyrzucać aut z centrum miasta.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że przez jakiś czas będą protesty. W Wiedniu, gdy zamknięto dla aut jedną z głównych ulic także początkowo protestowali właściciele lokali i dało się zauważyć czasowy spadek obrotów, ale szybko wzrosły one do poziomów nie osiąganych wcześniej – mówi Anna Sroczyńska, zastępca dyrektora Biura Rozwoju Wrocławia.

- Podobnie było z wrocławskim Rynkiem, gdzie do 1995 roku dało się wjechać autem. Po przebudowie szybko okazało się, że ruch się zwiększył – dodaje Elwira Nowak.



Plany urzędników są znane: chodzi o pełzającą walkę z samochodami w centrum. Wiosną przyszłego roku zamkną resztę pl. Solnego, Kiełbaśniczą do Łaziennej, Św. Mikołaja, Rzeźniczą, Św. Elżbiety i Odrzańską. w 2013 roku, gdy ruszy parking pod pl. Nowy Targ urzędnicy zaczną ograniczać wjazd na ulice wschodniej części Starego Miasta. A w kolejnych latach jeszcze dalej. Ścisłe centrum ma być dla pieszych i rowerzystów, a nie dla aut.



Zmieniać się mają nie tylko ulice, ale także place:

- Kopenhaga ma piękne i świetnie działające przestrzenie publiczne: place i parki. Ludzie lubią spędzać tam czas, studenci przychodzą z książkami się uczyć. Chcemy, żeby także u nas tak było – mówi Beata Urbanowicz, plastyk miejski.








Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości