Widmo spadku z ekstraklasy jeszcze wisi nad piłkarzami Śląska Wrocław. Zespół trenera Tadeusza Pawłowskiego jest co prawda na dobrym kursie i prezentuje niezłą formę, ale musi wygrać dwa najbliższe mecze, aby zapewnić sobie miejsce w ekstraklasie. Na pierwszy ogień pójdzie Widzew Łódź.
Na papierze i w statystykach Widzew Łódź wygląda jak rywal wyjątkowo łatwy do przejścia. Łodzianie w tym sezonie strzelili dotychczas zaledwie 30 goli i jest to najgorszy wynik w lidze. Dodajmy jednocześnie, że aż 11 bramek to dzieło skutecznego Łotysza, Eduardsa Visnakovsa. Więcej niż trzecia część strzeleckiego dorobku zespołu w rękach jednego zawodnika - świetnie to świadczy o samym piłkarzu, za to fatalnie o całym zespole. Obrona Widzewa też, mówiąc łagodnie, nie imponuje. Łódzki zespół jak na razie stracił aż 53 gole, co jest najgorszym wynikiem w ekstraklasie. A zawodnicy i pracownicy klubu nie mogą powiedzieć, że mieli spokojne warunki do pracy. W kasie Widzewa od dawna się nie przelewa, pensje do wysokich nie należą, a obecny trener Artur Skowronek jest trzecim opiekunem zespołu w trwających rozgrywkach.To wszystko sprawia, że Widzew z dorobkiem 15 pkt. zasłużenie zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i musi desperacko wręcz bronić się przed degradacją. Co prawda do zajmującego pozycję wyżej Zagłębia Lubin łodzianie tracą tylko “oczko”. Ale walkę tych zespołów można to porównać do wyścigu żółwi, bo do pozycji nr 13 zajmowanej przez Cracovię Widzew traci aż pięć pkt. I może się ścigać z Zagłębiem, ale utrzymania nijak to nie zapewni, bo ligowy spokój i bezpieczeństwo spoczywa na wyższej półce.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze