Wrocław słynął do niedawna ze swoich lwów. I nie chodzi tu bynajmniej o słynną fontannę przy pl. Jana Pawła II, lecz o dwie charyzmatyczne postaci, kojarzone ze stolicą Dolnego Śląska. Mowa tu o prezydencie Rafale Dutkiewiczu i Ryszardzie Tarasiewiczu, trenerze Śląska Wrocław. Dziś lwy są ranne...
Zacznijmy od Ryszarda Tarasiewicza. Popularnego "Tarasia" do niedawna wszyscy byli gotowi nosić na rękach. Wprowadził Śląsk do ekstraklasy po chudych latach, naznaczonych tułaczką po niższych ligach i problemami finansowymi. Później zrobił ze Śląska zespół, który jako beniaminek ligi walczył z możnymi naszego futbolu jak równy z równym. Wtedy sława Tarasiewicza osiągnęła szczyt. Znalazłoby się wielu chętnych do tego, by postawić mu pomnik. Nie mówiąc już o poparciu dla jego dążeń do fotela trenera reprezentacji Polski.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze