Zimową przerwę w rozgrywkach piłkarze Śląska Wrocław spędzą na pozycji wicelidera Ekstraklasy! Wrocławianie zapewnili sobie ten sukces, w ostatnim meczu Ekstraklasy w tym roku pokonując GKS Bełchatów 2:1. Oba gole dla Śląska były dziełem duetu braci Paixao.
Śląsk na ten mecz wyszedł nieco przemeblowany, bo kontuzje i kary za nadmiar żółtych kartek wymusiły na trenerze Tadeuszu Pawłowskim zmianę jego optymalnego ustawienia. I tak, na lewej obronie zagrał Lukas Droppa, a w środku pola po raz pierwszy w tym sezonie wystąpił Tomasz Hołota wspierany przez Juana Calahorro. Z kolei na liście nieobecnych znalazł się leczący uraz Dudu, a karę za zbyt dużą liczbę upomnień od sędziego musiał odpokutować Tom Hateley i Krzysztof Danielewicz.Śląsk wyszedł zwycięsko z meczu z GKS-em Bełchatów, dlatego należy uznać, że roszady w składzie przyniosły pożądany efekt. Ale zwłaszcza w pierwszej połowie spotkania można było się obawiać o jego losy. Piłkarze Śląska sprawiali bowiem wrażenie rozkojarzonych i mających problem z odnalezieniem właściwego rytmu gry. Często irytowali niedokładnością, przez co trudno było im skonstruować groźną akcję w ataku. Rywal też nie prezentował futbolu na wysokim poziomie i można powiedzieć, że bełchatowianie byli silni niemocą Śląska. Dobrze radzili sobie w grze obronnej, ale ich próby ataków były równie nieporadne. Choć należy oddać piłkarzom GKS-u, że to ich dziełem była najciekawsza sytuacja bramkowa pierwszej połowy meczu. W 35. minucie Damian Szymański potężnie uderzył z kilku metrów, ale tylko on wie, jak to zrobił, że mając przed sobą pustą bramkę Śląska trafił w poprzeczkę. Wrocławianie odpowiedzieli tuż przed gwizdkiem kończącym tę część meczu, ale Marco Paixao minimalne przestrzelił.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze