Piast Gliwice we Wrocławiu nie zatrybił. Piłkarze Śląska bez problemu pokonali gliwickiego rywala 3:0, po dwóch golach Flavio Paixao i trafieniu Roberta Picha. Było to już szóste zwycięstwo wrocławian na własnym stadionie w tym sezonie Ekstraklasy, a dzięki wygranej nad Piastem Śląsk awansował na pozycję wicelidera ligi.
Gdy napiszemy, że o pierwszej połowie tego meczu piłkarze obu drużyn na pewno szybko zapomną, nie popełnimy nadużycia. Bo to nie był pokaz futbolu, o którym długo się rozmyśla. Śląsk próbował grać swoje, czyli długo operując piłką i zmuszając rywala do biegania za futbolówką. Ale w grze ofensywnej wrocławianie w tej części meczu nie wyglądali zbyt dobrze. Zbyt często brakowało im dokładności, zbyt często byli pasywni w polu karnym rywala, zbyt często grali wszerz, a nie pod bramkę rywala.Gliwiczanie też w ataku grali przeciętnie, chociaż chwilami można było odnieść wrażenie, że akcje Piasta są może mniej urodziwe niż te tkane przez wrocławian, ale bliższe doprowadzenia do celu, czyli do groźnego strzału na bramkę Śląska. Ale celnych uderzeń po obu stronach było jak na lekarstwo. W ekipie gości najgroźniej strzelał Bartosz Szeliga, a w Śląsku bliski szczęścia był Flavio Paixao, który przymierzył “główką” niemal z samej linii bramkowej, ale z nieznanych przyczyn - bo takie piłki po prostu powinny lądować w bramce - golkiperowi Piasta Jakubowi Szmatule udało się zachować czyste konto.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze