Reklama

Dwie twarze Panthers Wrocław w wysoko wygranym meczu [RELACJA]

02/06/2018 15:24

Panthers Wrocław wygrywaja swój kolejny mecz w Lidze Futbolu Amerykańskiego. Nie obyło się jednak bez niespodzianki. W pierwszej połowie Lowlanders Białystok długo utrzymywali się na prowadzeniu i dopiero w drugiej części gry oglądaliśmy popis umiejętności Panter. Mistrzowie Polski ostatecznie wygrali 62:27.

Mecz rozpoczął się całkowicie po myśli Panthers Wrocław. Już w pierwszej akcji Desmond Cooper popisał się świetnym biegiem powrotnym i po blisko 9-jardach zdobył pierwsze przyłożenie. Wtedy jednak sytuacja na boisku zaczęła się diametralnie zmieniać. Lowlanders Białystok odrobili zadanie domowe doskonale i akcja po akcji pokonywali kolejne jardy, rozpracowując formację obronną Panthers Wrocław. To poskutkowało pierwszym przyłożeniem, a następnie podwyższeniem za dwa punkty. Po raz pierwszy w tym sezonie Wrocławianie nie byli na prowadzeniu w meczu Ligi Futbolu Amerykańskiego. Kolejne akcje przyniosły kolejne zaskoczenie, kiedy podanie Tima Morovicka przechwycił Tomasz Żukowski, a następnie przyłożenie zdobył Bartosz Trubaj. Na tablicy widniał wynik 14:7 dla gospodarzy.


Panthers Wrocław odpowiedzili przyłożeniem Tima Morovicka, który wykończył świetną serię ofensywną. Wynik 14:14 w pierwszej kwarcie zapowiadał bardzo efektowne spotkanie, co udowadniały kolejne minuty meczu. Kolejną z serii zakończył Bartosz Dziedzic po podaniu Morovicka, a Lowlanders odpowiedzieli punktami po fatalnym błędzie Desmonda Coopera. Kolejne przyłożenie dla Panter zdobył Konrad Starczewski, a tuż po nim Wiktor Zięba, łapiąc długie podanie Tima Morovicka w pierwszej akcji po stracie piłki przez Lowlanders Białystok. Formacja obronna Panthers Wrocław w drugiej kwarcie weszła na swój właściwy poziom, czego efektem była świetna presja na rozgrywającym w wykonaniu m.in. Szymona Adamczyka. To zmusiło gospodarzy do kolejnego odkopnięcia piłki, które na punkty zamienił Kacper Fiedziuk kilka sekund przed zakończeniem pierwszej połowy, ustalając wynik w tej części gry na 41:27.

Reklama

- Zdecydowanie źle weszliśmy w ten mecz. Chyba za szybko uwierzyliśmy w swoją bezbłędność, co Lowlanders wykorzystali po prostu idealnie. Na szczęście obudziliśmy się w porę i po fatalnej pierwszej kwarcie, w drugiej zaczęliśmy grać na coraz wyższych obrotach. To przyniosło natychmiastowy efekt - mówi Adam Lary, zawodnik Panthers Wrocław.


Słowa, które zawodnicy usłyszeli od trenerów w przerwie musiały być prawdziwym kubłem zimnej wody, ponieważ Panthers Wrocław pokazali kibicom swoje prawdziwe oblicze. Obrona zagrała perfekcyjnie, nie pozwalając gospodarzom na zdobycie punktów i wymuszając kolejne straty, w tym świetny przechwyt, który zanotował Adam Lary, dając wyraźny sygnał do ataku. Ofensywa mistrzów Polski wykorzystała to w sposób bezbłędny, gdy już w pierwszej akcji punktował Konrad Starczewski. Białystok Lowlanders próbowali jeszcze odwrócić losy spotkania, ale ten pomysł dosłownie wybiła z głowy defensywa po raz kolejny świetnie dowodzona przez Szymona Adamczyka i Krzysztofa Wisa, którzy w tym meczu byli nie do zatrzymania. Ozdobą kolejnej serii ofensywnej Panthers Wrocław było podanie do Bartka Dziedzica, którego na murawę musiało powalać aż czterech zawodników Lowlanders. To był sygnał, że w tym meczu juz nic złego się nie wydarzy. Tę serię wykończył Konrad Starczewski, zdobywając trzecie przyłożenie w meczu. W tym momencie zawodnikom gospodarzy puściły nerwy, co zakończyło się przepychanką i wykluczeniem jednego z zawodników.

Reklama

Kropkę nad "i" postawił Tomasz Dziedzic, koronując kolejne świetne spotkanie w swoim wykonaniu przyłożeniem. Gospodarze mieli jeszcze szansę na podwyższenie wyniku, ale pomimo straty Mateusza Szeflera nie udało im się zdobyć punktów. Na tablicy wciąż wydniał wynik 62:27, co oznaczało "mercy rule" i biegnący zegar, który bez zatrzymania powoli odliczał kolejne minuty meczu.


- Chcemy bardzo szybko zapomnieć o pierwszej połowie tego meczu. Jeśli chcemy myśleć o obronie mistrzostwa, takie sytuacje nie mogą nam się zdarzać. W drugiej połowie udowodniliśmy, że jesteśmy drużyną, która walczy o najwyższe cele i jestem dumny z postawy wszystkich kolegów. Teraz przed nami tydzień przerwy przed kolejnym meczem, który na pewno wykorzystamy do głębokiej analizy swoich błędów - mówi Kamil Ruta, kapitan Panthers Wrocław.

Reklama

Panthers Wrocław wygraną zapewnili sobie pierwsze miejsce przed fazą play-off. W ostatnim meczu rundy zasadniczej zmierzą się z Tychy Falcons. Mecz zostanie rozegrany 17 czerwca na Stadionie Sztabowa we Wrocławiu.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości