Wolontariusze stowarzyszenia Ekostraż poinformowali o interwencji pod Miliczem, gdzie odebrano konia, który miał należeć do byłego dyrektora wrocławskiego zoo Antoniego Gucwińskiego. Z relacji Ekostraży wynika, że zwierze było mocno zaniedbane i wycieńczone. Były dyrektor początkowo miał nie przyznawać się do zwierzęcia, twierdząc że je sprzedał. O tym, że koń należał do Gucwińskiego w swoich zeznaniach przekonują jednak właściciele terenu, na którym ten się znajdował.
Do interwencji doszło w piątek wieczorem. Na posesji w rejonie Milicza patrol Ekostraży w trybie interwencyjnym przejął ciężko chorego konia, który trafił do specjalnej lecznicy.
– Lekarz weterynarii określił, że znajduje się on w stanie skrajnego cierpienia. Przednie nogi bolą konia tak bardzo, że nie ma możliwości przeprowadzenia podstawowych badań nóg. Koń jest mocno osłabiony, niereaktywny, z trudem - podtrzymywany - utrzymuje się na własnych obolałych nogach – można przeczytać w relacji na Facebooku Ekostraży.
Organizacja ujawniła, że zwierzę należało do Antoniego Gucwińskiego, czyli byłego dyrektora wrocławskiego zoo. Sam Gucwiński w trakcie kontroli miał zaprzeczyć, że na posesji znajdują się jego zwierzęta. Byłego dyrektora zoo obciążyli jednak właściciele terenu, na którym dokonano interwencji. – Oświadczyli, że Gucwiński sprzedał im teren, a koni nie chciał z miłości i przywiązania do nich – napisali działacze Ekostraży. – Jak ustaliliśmy ponad wszelką wątpliwość i co w końcu przyznał także sam Antoni Gucwiński - koń należy do niego, kuleje od dawna i nigdy nie był diagnozowany ani leczony – czytamy w komunikacie stowarzyszenia.
Przypomnijmy, że 89-letni dziś Antoni Gucwiński w 2011 roku usłyszał wyrok skazujący go za znęcania się nad niedziadzieniem. Ze względu na wiek i zasługi w wieloletniej pracy byłego dyrektora zoo, sąd odstąpił wtedy od wymierzenia mu kary.
W ostatnim czasie o Antonim i Hannie Gucwińskich ponownie zrobiło się głośno za sprawą książki „Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze