To może być burza ogniowa - ostrzega profesor Jarosław Drobnik, naczelny epidemiolog Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej we Wrocławiu. I zapowiada, że w połowie stycznia czeka nas gwałtowny wzrost liczby pacjentów zakażonych koronawirusem. Chodzi o szalejący już w Europie nowy wariant Omikron. A wszystko to efekt niewystarczającej liczby szczepień, braku dystansu i bagatelizowania nakazu stosowania maseczek.
- Do połowy stycznia będziemy zbierać skutki tego, jak się zachowujemy w święta, w sylwestra i Nowy Rok. To będzie efekt działania delty, ale od połowy miesiąca znacznie oddziaływać omikron. I on trafi w populację wrażliwą, która kontestuje noszenie maseczek, nie chce akceptować zasad dystansu społecznego oraz jest niezaszczepiona - mówi profesor Drobnik w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Dodaje, że Polacy zachowują się dziś tak, "jakby świat miał się skończyć za chwilę, a dla nas zaczyna się karnawał”. - Możemy zapłącić za to wysoką cenę - ostrzega lekarz. I zauważa, że w krajach gdzie liczba zaszczepionych osób jest o wiele wyższa niż w Polsce, wariant Omikron szaleje, ale nie powoduje tak dużej liczby hospitalizacji i zgonów, by nie wytrzymał tego system ochrony zdrowia. - Ale u nas trafi na populację, która jest niewyszczepiona - ostrzega Drobnik.
W szpitalu przy Borowskiej przebywa dziś 97 pacjentów z Covid-19, wśród nich jest 15 dzieci. Także 15 osób musiało zostać podłączonych do respiratorów. W szpitalu tymczasowym przy ul. Rakietowej zajętych jest 147 spośród 206 dostępnych łóżek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze