Wili Wianki robią furorę na Instagramie. Tę nietypową kwiaciarnię na wrocławskim Nadodrzu założyli panowie. Dziś łamią stereotyp, że kwiatami mogą zajmować się tylko kobiety. - Tak naprawdę każdy ma rękę do kwiatów - mówią.
Darek i Wojtek kwiaciarnię Wili Wianki na wrocławskim Nadodrzu założyli pięć lat temu, a dokładniej w czerwcu 2019 roku. Choć wydaje się, że kwiaciarnia na Ołbińskiej 2a istniała od zawsze. - Była tam od 30 lat, mieliśmy o tyle łatwiej, że po prostu przejęliśmy to miejsce po poprzednich właścicielach. Jednak zaskoczyliśmy, bo zmieniliśmy je o 180 stopni. Wprowadziliśmy własny styl i dużo nowości. Klienci nam zaufali - opowiada Darek, jeden z twórców Wili Wianków.
I tak w Wili Wianki można kupić mniej typowe kwiaty, np. mikołajki, kalinę, ostrokrzewu, ciemierniki, jaskry, piwonie. Bo nie chodzi o to, by sprzedawać 30 rodzajów ciętych róż. A jeśli już, niech to będą te oryginalne róże, jak np. róże angielskie.
- Naprawdę pochodzimy z województwa lubuskiego. Ale mieszkaliśmy i znaliśmy już Wrocław. Stwierdziliśmy, że to właśnie tu chcemy otworzyć działalność. Ponadto rynek zielonogórski był przesycony. Na 150 tys. mieszkańców jest 60 kwiaciarni. Dlatego szukaliśmy swojego miejsca tutaj. Szczęśliwy traf sprawił, że znalazło się właśnie na Nadodrzu - opowiada Wojtek, który w Wili Wiankach odpowiada za stronę marketingową. I robi to naprawdę dobrze, bo kwiaciarnia na Instagramie ma prawie 7 tysięcy obserwatorów. - To mogło być każde miejsce we Wrocławiu, ale tak się stało, że miejsce było tutaj. Przez ten czas bardzo się zżyliśmy z sąsiadami, innymi twórcami z Nadodrza i klientami, którzy odwiedzają nas regularnie. Przez te pięć lat nie spotkaliśmy się z żadnym przejawem dyskryminacji, że jak to? Mężczyźni i kwiaty?
- Mówi się, że Nadodrze to dzielnica ćpunów i artystów, ale tu naprawdę jest bardzo pozytywnie. To taka Kopenhaga w środku Wrocławia. Prawdą jest, że to dzielnica artystyczna - dodaje Darek.
Chłopaki z kwiaciarni Wili Wianki nie sprzedają tylko i wyłącznie bukietów, ale - jak sama nazwa wskazuje - wiją wianki. Wianki to domena Darka, uwielbia je tworzyć i razem z pozostałymi członkami ekipy organizuje również warsztaty z tworzenia wianków. Nas przekonuje, że to naprawdę nie jest trudna sztuka.
- Podpowiadamy, jak to zrobić, co i jak układać. Niektórzy mówią, że nie mają ręki do kwiatów. Ale to frazes. Tak naprawdę każdy ma rękę do kwiatów, trzeba tylko trochę poczytać, a nie przyjść i postawić doniczkę. Należy się dowiedzieć, czy dany kwiat lubi cień czy słońce i potem o niego dbać - mówi Darek.
- Ja zawsze mówię, że nie ma ludzi opornych na rośliny, są tylko rośliny oporne na ludzi - dodaje Wojtek.
Darek podpowiada, że są kwiaty, od których warto zacząć. To na przykład zamiokulkasy czy grubosze. Dużo bardziej wymagające są draceny i fikusy.
- Ja to nie przepadam za dracenami. Są bardzo kapryśne. Zawsze mówię, że najlepiej o kwiaty dbają nasze babcie. One wezmą zwykły korzeń, wsadzą do ziemi i im storczyk wyrośnie - żartuje Darek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze