Reklama

Falstartu ciąg dalszy. Gwardia Wrocław przegrała trzeci mecz z rzędu

08/10/2021 23:04

Trzy spotkania już za nami, a Gwardziści wciąż bez wygranej. Siatkarze z Wrocławia tym razem ulegli na wyjeździe BBTS Bielsko-Biała 1:3. Mecz mimo wyniku był niezwykle zacięty, a na cztery sety aż trzy kończyły się grą na przewagi.

Zawodnicy Gwardii Wrocław weszli w sezon bardzo kiepsko, bowiem od dwóch porażek i to domowych. O ile przegrana 2:3 ze spadkowiczem z PlusLigi MKS-em Będzin wstydu nie przynosi, tak porażka w identycznym stosunku z typowanym raczej do walki o utrzymanie KRISPOL-em Września, była już sporą niespodzianką. Pomimo bardzo jakościowych na papierze wzmocnień, Gwardzistom brakuje jeszcze solidnej, stabilnej formy. I to można w mniejszym czy większym stopniu powiedzieć o większości drużyny. W starciu z Będzinem chociażby tylko jeden z siatkarzy wrocławian przekroczył barierę 10 zdobytych punktów i to pomimo rozegrania pięciu setów. Zawodził choćby Grzegorz Bociek typowany na lidera drużyny, zdobywając w dwóch spotkaniach łącznie 9 pkt.


Gwardziści szybko potrzebowali zatem przełamania, bowiem choć to dopiero początek sezonu, to 2 pkt w dwóch meczach to słabiutki wynik, gdy mowa o drużynie która ma walczyć o awans do PlusLigi. Terminarz jednak nie ułatwił wrocławianom zadania. Bowiem ów przełamania pojechali oni szukać do Bielska-Białej. Tamtejszy BBTS w poprzednim sezonie zajął drugie miejsce, ulegając dopiero LUK Politechnice Lublin w samej bezpośredniej walce o awans. Ten sezon zaś zaczęli od wygranej 3:1 z SMS-em Spałą oraz porażki w pięciu setach z Visłą Bydgoszcz.

Reklama

Pierwszy set był wyjątkowy. Nieczęsto bowiem zdarza się, by zespół który wygrywa seta, zdobywa w nim aż 35 pkt. Tak było tym razem. Gwardia i BBTS zafundowały swoim kibicom prawdziwy rollercoaster emocji. Cała partia była wyrównana praktycznie od samego początku. Najwyższa przewaga jaką którakolwiek z drużyn zdołała wypracować, to prowadzenie 18:14 bielszczan w pewnym momencie. Gwardziści ich jednak mozolnie gonili i dogonili dosłownie w ostatnim momencie, bo BBTS prowadził już 24:22. Skuteczny atak Boćka i znakomity blok Mateusza Frąca uratowały jednak sytuację. Wtedy się zaczęło. Gospodarze meczu mieli aż 9 (!) piłek setowych tylko w tej jednej partii. Gwardziści zaś mieli ich 5 i dopiero tą ostatnią udało im się wykorzystać. Bohaterem seta został Arkadiusz Olczyk, który „monster blockiem” zakończył godną najlepszych thrillerów partię, wygraną przez wrocławian 35:33.


Bardzo długo zanosiło się, że następny set może wyglądać podobnie, bowiem do stanu 21:21 oba zespoły szły niemalże idealnie punkt za punkt. Prowadzenie zmieniło się w tym czasie może ze trzy razy. Po stronie Gwardii świetnie punktowali Dawid Woch i Tim Grozer. Ale to właśnie drugi z nich został antybohaterem zespołu w tym secie, bowiem to jego w kluczowym momencie dwa razy zagrywką ustrzelił Bartosz Pietruczuk, doprowadzając do stanu 24:21 dla BBTS. Tym razem przewag nie było, bowiem gospodarze wykorzystali skutecznie drugiego setbola.

Reklama

Gra na przewagi powróciła w trzecim secie. Kolejnym piekielnie wyrównanym secie. Znów oba zespoły szły bardzo równo. Może nie punkt za punkt jak wcześniej, ale żaden nie potrafił wypracować większej przewagi niż 2 pkt. Gwardia swój atak opierała głównie na Grzegorzu Boćku, który zaliczył świetnego seta. Gdy wrocławianie odskoczyli w końcówce na 23:21, wydawało się że mają tą partię niemal w garści. Ale bielszczanie nie odpuścili. Przy piłce setowej dla Gwardii na zagrywce pomylił się Łukasz Lubaczewski, a na domiar złego chwilę później kolejnego asa posłali bielszczanie. Tym razem Janusza Górskiego ustrzelił Jake Hanes. Tą partię zakończył zaś kapitalny blok Pawła Gryca na Boćku i ostatecznie to BBTS zapisał go na swoje konto.


Co było w secie nr 4? Oczywiście że gra na przewagi. Tym razem tylko przebieg był nieco inny, bo Gwardziści niemalże od początku musieli gonić rywali, którzy zaczęli tą partię od prowadzenia 4:0. Tą stratę wrocławianie zniwelowali dopiero pod koniec seta, gdy BBTS prowadził już 21:18. Świetnie wówczas spisał się Mateusz Frąc, wyprowadzając dwa skuteczne ataki i stawiając świetny blok. To dało Gwardii przewagę, której jednak nie wykorzystali. Wrocławianie mieli 5 okazji do doprowadzenia do tie-breaka, ale gospodarze za każdym razem się bronili. Wówczas w sukurs przyszedł im blok. Najpierw Boćka zablokował Hunek, a chwilę później dokładnie to samo zrobił Pietruczuk, dając gospodarzom wygraną 30:28 w secie i 3:1 w meczu.

Reklama

Gwardziści ponieśli w ten sposób trzecią porażkę z rzędu i ogólnie w całym sezonie. Wrocławianie mają tym samym zaledwie 2 pkt na koncie. O przełamanie paskudnej serii powalczą w sobotę 16 października w Hali Orbita, gdy zmierzą się o 17:00 z SMS PZPS Spała.


BBTS Bielsko-Biała - Chemeko-System Gwardia Wrocław 3:1 (33:35, 25:21, 26:24, 30:28)


BBTS: Macionczyk 2, Piotrowski 14, Siek 7, Gryc 28, Pietruczuk 14, Cedzyński 4 oraz Hunek 7, Hanes 4, Gil 0, Kapelus 0, Fijałek (libero), Ledwoń (libero)


Gwardia: Grozer 13, Olczyk 9, Bociek 26, Górski 11, Woch 11, Tichacek 2 oraz Frąc 4, Sobański 3, Matula 0, Lubaczewski 0, Mihułka (libero)


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości