Dzisiaj startujemy z naszym nowym cyklem, w którym znany już wam Piotr Gładczak (z wywiadu P. Gładczak: Wrocław to miasto, w którym można zjeść dobre jedzenie w niedużych cenach) będzie polecał miejsca, które warto odwiedzić – nie tylko w weekend - aby dobrze zjeść. W każdym odcinku postaramy się zaproponować kilka ciekawych miejsc, tak żeby każdy znalazł coś ciekawego dla siebie. Smacznego, tzn. zapraszamy do lektury.
Pozycja absolutnie obowiązkowa dla każdego miłośnika dobrych smaków z Wrocławia. Restauracja dowodzona przez Szefa Kuchni Pawła Bieganowskiego od maja działa nie tylko w Sky Towerze, ale także naprzeciwko Opery Wrocławskiej, w większym, bardziej przestronnym i wygodnym lokalu. W Dinette możecie spędzić cały dzień i nie powinniście się nudzić. Rozpoczynając od porannej kawy i szakszuki, przez obiadową sałatkę z ośmiornicą, aż po wieczornego drinka w towarzystwie ostryg.
Dinette to wrocławski restauracyjny Olimp, gdzie wartością nadrzędną jest jakość składników używanych do przygotowywania poszczególnych dań. Dań, które są małymi arcydziełami sztuki kulinarnej, a jednocześnie sam klimat restauracji jest na tyle swobodny, że nie musicie tu przychodzić w stroju wieczorowym.
Plac Teatralny 8
Jeśli Dinette to miejsce pielgrzymek spragnionych dobrego jedzenia wrocławian, to osiem misek jest jego streetfoodowym odpowiednikiem. To food truck stojący na stałe na ulicy Borowskiej, który w ciągu roku działalności zdobył serca mieszkańców stolicy Dolnego Śląska. Ich buła maślana z szarpaną wieprzowiną jest pozycją obowiązkową, po którą każdego dnia przed autem ustawiają się kolejki. W zimę i w lecie, bo buła się nie nudzi, a jeśli można ją połączyć z chrupiącymi sajgonkami i aromatycznym tajskim makaronem pad-thai, satysfakcja gwarantowana. Jeśli lubicie jedzenie pod chmurką, pozostaje Wam jedna opcja na weekend – kierunek osiem misek!
ul. Borowska
Najnowsza restauracja z mojego dzisiejszego zestawienia. Otwarta w czerwcu przez wrocławską blogerkę Agatę Anioł, od pierwszego dnia jest pełna, a to ze względu zarówno na świetne jedzenie, jak i domową atmosferę panującą w lokalu na Ołtaszynie. Brylancikiem w karcie Brylantowej 16 jest ręcznie przygotowywany na miejscu makaron. Mnie najbardziej urzekła wersja z sercami wołowymi, ale będąc tutaj nie możecie odmówić sobie przyjemności zjedzenia genialnego raviolo z bobem i serem pecorino na przystawkę, a także sezonowanego antrykotu czy innej wersji domowego makaronu, z krewetkami. Hasłem Brylantowej 16 jest Kuchnia Emocjonalna i te emocje czuć na talerzu. W każdym daniu widać włożone w jego przygotowanie serce, ale i umiejętności, bo Szef Kuchni Piotr Andruszko po prostu zna się na swojej pracy.
ul. Brylantowa 16
Piotr Gładczak to autor popularnego bloga Wrocławskie Podróże Kulinarne. Od dłuższego czasu przemierza wrocławskiej knajpki, restauracje, bary i foodtrucki w poszukiwaniu pysznego jedzenie. Raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Teraz specjalnie dla czytelników portalu tuWroclaw.com, co tydzień będzie polecał wam miejsca, do których jego zdaniem warto wybrać się, aby dobrze zjeść. Pamiętajcie, że są to subiektywnie opinie autora i każdy z was może mieć inne smaki i gusta, dlatego zachęcamy was też do dzielenia się swoimi opiniami oraz wskazówkami dla innych wędrowców poszukujących dobrego jedzenia w stolicy Dolnego Śląska.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze