Tylko punkt piłkarze Śląska przywiozą z Bielska-Białej do Wrocławia. Gdyby pokonali tamtejsze Podbeskidzie, zostaliby liderami Ekstraklasy, ale atak na ligowy szczyt wrocławianom nie wyszedł i po remisie 2:2 Śląsk zatrzymał się na drugim miejscu w stawce.
Trzeba przyznać, że w ostatnich miesiącach przeciwko sobie stają piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała i Śląska Wrocław, kibice mogą być spokojni, że obejrzą dobre widowisko. Wiosną br. w Bielsku-Białej wrocławianie prowadzili 2:1, by w kilka minut stracić dwa gole i dopiero tuż przed końcem meczu grający wówczas w Śląsku Dalibor Stevanović doprowadził do remisu. Starcie obu ekip w tej kolejce Ekstraklasy nie miało w sobie może aż tyle dramatyzmu, ale na pewno w obu zespołach po meczu było sporo niedosytu. Bo zarówno gospodarze, jak i goście sporo zrobili, by w tym spotkaniu wywalczyć komplet punktów.Śląsk mógł szybko zadać Podbeskidziu bolesny cios, bo już w 14. minucie Sebastian Mila mocno i - co najważniejsze - precyzyjnie kropnął z ok. 20 metrów, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki gospodarzy. Ale co się odwlecze, to nie uciecze i wrocławianie posłali piłkę do bramki gospodarzy. W 21. minucie ładną “główką” popisał się Piotr Celeban i bramkarz Podbeskidzia Michal Pesković musiał wyjmować piłkę z bramki. Ale Śląskowi nie było dane długo cieszyć się prowadzeniem, bo dziewięć minut później wyrównał Damian Chmiel. I trzeba przyznać, że wrocławscy obrońcy przy straconym golu się nie popisali, bo gospodarze tuż przed polem karnym Śląska poczynali sobie tak łatwo, jak w gierce na osiedlowym boisku. Strzał Chmiela był tylko formalnością i w pewnym sensie logiczną konsekwencją tego, na co wrocławianie pozwolili swoją niefrasobliwością. Później pod bramką Śląska było jeszcze gorąco, gdy atakował Tomasz Górkiewicz i Marek Sokołowski, a piłkarze Śląska z kolei nie mogli przeboleć, że sędzia nie podyktował rzutu karnego po faulu Dariusza Pietrasiaka na Robercie Pichu. Powtórki wykazały, że obrońca Podbeskidzia został w tyle za szybkim Słowakiem i przyczynił się do jego upadku, a więc sędzia Jarosław Przybył powinien był wskazać na jedenasty metr.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze