Reklama

Gwardia kontynuuje budowanie twierdzy. W sobotę mecz z KPS-em Siedlce [ZAPOWIEDŹ]

27/10/2018 06:22

Po pierwszym, nieudanym meczu przed własną publicznością, siatkarze Gwardii odnieśli pewne zwycięstwo w kolejnym domowym starciu z Norwidem Częstochowa. Teraz przed podopiecznymi Piotra Lebiody szansa na kontynuowanie budowania twierdzy i serii zwycięstw u siebie. W sobotę na Krupniczej Gwardia zmierzy się z KPS-em Siedlce.

W poprzednim tygodniu siatkarze Piotra Lebiody pokonali na wyjeździe pierwszoligowego wyjadacza - AZS Częstochowa 3:1. Gospodarze zdołali wyrwać jedynie pierwszego seta. Później to Gwardia była o wiele mocniejsza. Po morderczej trzeciej partii, którą wygrała 38:36, nie dała odebrać sobie zwycięstwa w tym spotkaniu. Zarówno Kamil Maruszczyk, jak i Michał Superlak, są zdecydowanymi liderami nie tylko w zespole, ale i w ligowych rankingach. Po pięciu kolejkach obaj znajdują się na szczycie indywidualnej statystyki najlepiej punktujących siatkarzy w I lidze, zaraz po zawodniku z bielskiego BBTS-u - Olegu Krikunie, który zajmuje pierwsze miejsce.


- Myślę, że jest to wynik pracy całego zespołu. Na pewno to pomaga nam w budowaniu pewności siebie przed każdym kolejnym meczem. Bardzo dobrze się tu odnalazłem, tak jak i reszta kolegów z drużyny. Mamy bardzo dobrą atmosferę, co przekłada się też na wyniki zespołu i samopoczucie każdego z zawodników. Myślę, że nie mamy takiego jednego wyraźnego lidera. Każdy z nas dokłada cegiełkę od siebie w każdym meczu do zwycięstwa i przez to, przeciwnikom nie gra się z nami tak łatwo, a nam daje dobry starty w tym sezonie - mówi Michał Superlak, atakujący Gwardii Wrocław.

Reklama

W najbliższą sobotę o godzinie 18 Gwardziści zmierzą się z KPS Siedlce. Zespół ten, choć od 2011 roku zbiera doświadczenie na pierwszoligowych parkietach, to w tym sezonie gra bardzo nierówno. Na swoim koncie mają tylko dwa zwycięstwa i trzy porażki. Z pewnością do stolicy Dolnego Śląska przyjedzie z apetytami na pierwszy wyjazdowy triumf.


- Na pewno będzie to trudne starcie, bo przyjeżdża do nas zespół, który chce wygrać po nieudanych meczach wyjazdowych. Dodatkowo mają problem z kontuzjami, więc będą bardzo chcieli nas pokonać. Z drugiej strony czujemy się pewnie przed nadchodzącym spotkaniem i podejdziemy z pełną koncentracja do najbliższego meczu. Chcemy odnieść kolejne zwycięstwo we własnej hali - podsumowuje Superlak.

Reklama

Jak na razie Gwardia ma za sobą pięć spotkań, z czego aż cztery z nich zakończone zwycięstwem. Pewność siebie wrocławskich siatkarzy rośnie z każdym meczem, co także przekłada się na wynik. Szybko pną się w górę ligowej tabeli, zaskakując nawet doświadczonych pierwszoligowców. Przy tym nie tracą koncentracji i motywacji do pokonywania kolejnych rywali. Czego zatem spodziewają się po sobotnim meczu z KPS Siedlce?


- Z pewnością nie zabraknie walki, w tym roku liga jest bardzo wyrównana i praktycznie każdy wygrywa z każdym. Nie możemy też być zbyt pewni siebie, bo rozegraliśmy dopiero pięć spotkań, a liga jest bardzo długa, więc do każdego meczu trzeba podchodzić identycznie - jakby to było najważniejsze spotkanie. Tylko dzięki takiej postawie naszego zespołu, kolejni rywali będą mogli się nas obawiać - dodaje Łukasz Lubaczewski, przyjmujący Gwardii Wrocław.

Reklama

Oba zespoły ostatni raz spotkały się ze sobą podczas rozgrywek Pucharu Polski pięć lat temu. Wtedy KPS przyjechał na Krupniczą w roli lidera I ligi, za to GWR przodowała w II lidze. Po zaciętym tie-breaku, to siedlczanie zwyciężyli 3:2. Warto wspomnieć, że ówczesnych Gwardzistów prowadził obecny szkoleniowiec - Piotr Lebioda, a w składzie znaleźli się dwaj siatkarze, którzy również teraz reprezentują wrocławskie barwy. Mowa o Łukaszu LubaczewskimBartłomieju Dzikowiczu. Co z tego starcia pamięta wrocławski libero, który wtedy grał jeszcze na przyjęciu?


- Był to bardzo ciekawa i wyrównana rywalizacja, o czym świadczył również sam wynik 2:3. Ten mecz cieszył się też dużym zainteresowaniem kibiców z dwóch powodów. Po pierwsze na Krupniczej zagościła wtedy pierwszoligowa drużyna z Siedlec, a po drugie był to mecz Pucharu Polski, eliminacyjny. Emocji nie brakowało w żadnym secie, a mimo że ostatecznie nie udało się wygrać, kibice wyglądali na naprawdę miło zaskoczonych poziomem spotkania. Drużyna z Siedlec musiała się bardzo napracować, aby ostatecznie wywieźć zwycięstwo z Wrocławia - wspomina Bartłomiej Dzikowicz, libero Gwardii Wrocław.

Reklama

Jak będzie tym razem? Czy znów doczekamy się "pięciosetówki"? Początek spotkania o godzinie 18 w hali Gwardii przy ulicy Krupniczej.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości