Reklama

Jagr zmienił fryzurę, Chybicka i Schetyna poglądy

25/08/2023 00:29

Gdy szefowie PO wyrzucili z list wyborczych białorusko-polską aktywistkę Janę Shostak za jej wypowiedzi o aborcji, pojawiły się pytania o losy wrocławskich kandydatów. Czy z list KO zostaną też usunięci Alicja Chybicka, Grzegorz Schetyna i Małgorzata Tracz. Cała trójka głosiła inne poglądy na temat aborcji niż przewiduje to linia partii wytyczona przez Donalda Tuska. Choć podobno pani profesor już zmieniła poglądy (na czas wyborów?), a Schetyna się waha. Tracz jeszcze milczy.

To nie jest tekst o aborcji – zastrzegam na wstępie. To rzecz o tym, a właściwie kolejny odcinek, jak politycy kłamią, kluczą i robią z nas idiotów. A my na to pozwalamy? Ten znak zapytania zostawię, by każdy sam sobie odpowiedział. Bez względu na sympatie polityczne.


 Kim jest Jana Shostak? Głośno o niej się zrobiło, nomen omen, gdy dwa lata temu europoseł Robert Biedroń zorganizował konferencję prasową w sprawie przechwycenia przez reżim Aleksandra Łukaszenki samolotu pasażerskiego linii Ryanair w celu zatrzymania podróżującego nim opozycjonisty Romana Protasiewicza. W czasie tej konferencji młoda kobieta podeszła do mikrofonu i zaczęła przeraźliwie krzyczeć. Tak zaczęła się kariera polsko-białoruskiej aktywistki Jany Shostak, która do Polski przyjechała jako nastolatka. A gdy Donald Tusk szukał celebrytów na swoje listy, ta „krzycząca” działaczka bardzo mu się przydała na białostockiej liście. Z rekomendacji Zielonych.

Reklama

Dopóki krzyku nie zastąpiła mową. W wywiadzie zapytana o aborcję powiedziała, że jest za pozwoleniem dokonania wyboru każdej kobiecie. I że jest właściwie za aborcją przez cały okres trwania ciąży.


PO zareagowała błyskawicznie. Wicemarszałek sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła krótko: „PO i Koalicja Obywatelska takiego rozwiązania nie popierają. Z tego, co wiem, ta osoba już nie jest na liście KO”.


No ok. Szanowna pani marszałek, a co z innymi „osobami”? Pytanie takie o los wrocławskiej posłanki i kandydatki z numerem 2 na liście, także od Zielonych, zadał wrocławski dziennikarz Marcin Torz: „Legalna Aborcja. Bez kompromisów. To hasło liderki Zielonych Pani poseł Małgorzaty Tracz. Jest druga na wrocławskiej liście. Bariery na granicy też nie popiera. Czy zatem zostanie wycofana z wyborów jak Jana Shostak”.

Reklama

To ja może rozszerzę pytanie. Czy w takim razie Zieloni może zbojkotują, w ramach solidarności, swój udział na listach KO? Wiem, słyszę ten śmiech… Solidarność w gronie polityków, gdy można stracić udział w podziale koryta? Aż tak naiwny nie jestem. Na reakcję liderów PO czy KO, na przykład w sprawie pani Tracz, też bym nie liczył, bo im się dziury na listach porobią w przeddzień rejestracji. Zwłaszcza, że wrocławska liderka Zielonych raczej nie krzyczy, a wyraża się ciszej.


 Tylko, że tu jest problem nie tylko z Zielonymi. Ten problem też już podnoszono. Przypomnę jaką linię partii w sprawie aborcji wyznaczył Donald Tusk: „Będę się o to starał i będę podejmował decyzję, jeśli będzie mi to dane, żeby Polki miały prawo do bezpiecznej i legalnej aborcji do dwunastego tygodnia, tak jak jest to w przygniatającej większości krajów europejskich”. I dodawał, że przypilnuje, by na listach wyborczych znaleźli się tylko ci, którzy w pełni popierają ten pogląd.

Reklama

 I tak ma pierwszym miejscu wrocławskiej listy umieścił prof. Alicję Chybicką, która cały czas głosiła odmienny pogląd. Kilka lat temu, gdy sprawą liberalizacji prawa zajmował się sejm, ówczesna posłanka PO tłumaczyła, że nie poparła projektu, który m.in. dopuszczał swobodną aborcję do 12 tygodnia ciąży, bo jej zdaniem jest to promowanie aborcji, jako środka antykoncepcyjnego.  Widać, było, że jest to precyzyjny i przemyślany pogląd doświadczonej lekarki.


Nagle, nie z tego ni z owego, w przededniu ogłoszenia list pani profesor ogłosiła: „Popieram dopuszczenie legalnej aborcji do 12 tygodnia ciąży”. To nie jest powód do śmiechu, a do smutku, ale ciśnie mi się na usta pytanie: a po wyborach może znów Pani wróci do poprzedniej opinii?

Reklama

 Poparcie Tuska dostał też inny kandydat, który jeszcze całkiem niedawno twierdził: „Nie chcę aborcji na życzenie; uważam, że trzeba spokojnie porozmawiać w jaki sposób wrócić do kompromisu aborcyjnego, jak go unowocześnić i dać mu nowe życie”. To Grzegorz Schetyna, kandydat z wrocławskiego okręgu do Senatu. Jeszcze w maju tego roku powtarzał: ” Nie jestem tego zwolennikiem (aborcji na życzenie – red.), ale uważam, że przewodniczący Platformy Obywatelskiej ma prawo oczekiwać w tej sprawie jasnych deklaracji od osób, które mają znaleźć się na listach”. Ale szybko dodał, że jest gotów rozmawiać na ten temat. Zabrzmiało przedziwnie. Czy chce się targować, że może do 6 tygodnia, czy tylko o to, że przy swoich poglądach, to może ewentualnie będzie pół kadencji w Senacie?


 Nie muszę chyba dodawać, że Chybickiej czy Schetyny nikt nie ruszy z list. Donald Tusk nie takie rzeczy naginał i na pewno źle go zrozumieliśmy, co zdarzy się nie pierwszy raz.

Reklama

 Zastanawia mnie też co się stało, że z tym twardym i nieugiętym Schetyną, który jeszcze kilkanaście lat temu mówił:


„Wystarczy kilka słów, uścisk dłoni i wiesz, czy masz do czynienia z prawdziwym mężczyzną. Facet musi mieć własne zdanie. Musi walczyć o swoje, ale posiadać też zdolność wycofania się w porę. Jak gra w piłkę, to nie podstawia nogi. Ale jak trzeba, umie grać w drużynie i podać piłkę do kolegi”.


 Problem w tym, że Schetyna już dawno z Tuskiem nie gra w gałę. Ostatnio to wygląda, że bardziej w dwa ognie, czy jak to się inaczej mówiło – w zbijaka.

Reklama

Zrobił kolejny unik, by Tusk go nie trafił i nie zrzucił go z boiska. Pozostali mają dokładnie takie spojrzenie na swoją karierę. Byle przetrwać kolejną kadencję – zieloni, czerwoni czy bezbarwni.


 Jezu, jak ja bym chciał wreszcie spotkać tak wytrwałego w poglądach polityka jak przywiązany był do fryzury jeden z najsłynniejszych hokeistów w historii tej dyscypliny - niejaki Jaromir Jagr. Przez lata był uosobieniem stylu fryzjerskiego „na czeskiego hokeistę”, czyli krótko z przodu, długo z tyłu. Ten nadal czynny 51-letni zawodnik, kilka razy miał chwilę słabości i lekko podcinał włosy, ale szybko wracał do swojego stylu. Niestety, jak kilka dni temu doniosły czeskie media plotkarskie, poszedł do fryzjera i zmienił image na stałe. Jak określiła jedna z jego fanek, teraz przypomina baranka Shaun… Ale był symbolem przez kilkadziesiąt lat.

Reklama

 Żeby tak wytrwali i przywiązani byli Schetyna czy pani profesor… I nie rzecz w ich uczesaniu oczywiście.


Wtedy nikt by się nie dziwił, że jak ludzie idą do urn, to przypominają towarzystwo, o którym przed wieloma laty śpiewał w kabarecie Tey Bohdan Smoleń: „Ludzie!!! kochani... coście tacy smutni??? Przecie jedziecie do pracy!!!”. Tylko słowa „pracy” zmieniamy „na wybory”.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości