Członek zarządu Dolnego Śląska, a w przeszłości radny z klubu Rafała Dutkiewicza, w niedzielnym referendum zagłosował przeciwko budowie metra. - Nie mówię jednak "nie" w sposób bezrefleksyjny, wskazując alternatywę, która – co prawda – również wymaga nakładów z zewnątrz, ale jest zdecydowanie bardziej realna: kolej aglomeracyjną - podkreśla Jerzy Michalak.
Jerzy Michalak od lutego 2014 roku zasiada w zarządzie województwa dolnośląskiego. Wcześniej był miejskim radnym w klubie Rafała Dutkiewicza i bliskim współpracownikiem prezydenta naszego miasta.
W poniedziałek, dzień po referendum lokalnym, w którym wrocławianie opowiedzieli się przeciwko budowie metra, Michalak na platformie Blogi Wrocław opublikował tekst, w którym przyznaje, że sam również odpowiedział "nie" na pytanie o metro.
- Nie stać nas dzisiaj na taką inwestycję. Nie ma także przesłanek, które wskazywałyby, że za 15 lat – a mniej więcej o takiej perspektywie mówi prezydent Dutkiewicz – będziemy dysponować odpowiednimi środkami do jej realizacji. Ciężko przypuszczać, że nasz budżet będzie wzrastał proporcjonalnie tak szybko, jak w ostatnich kilkunastu latach. Przekonanie o tym, że budowę metra sfinansuje nam Unia Europejska i rząd, postrzegam jako przejaw myślenia życzeniowego - tłumaczy Jerzy Michalak.
Michalak przedstawia jednak alternatywę dla metra - kolej aglomeracyjną.
- Jej zręby w zasadzie są już budowane, a o planach na najbliższe miesiące warto powiedzieć więcej - podkreśla Jerzy Michalak.
Członek zarządu Dolnego Śląska wylicza, że po pierwsze, w ramach wrocławskiego ZIT-u zaplanowana jest poprawa warunków jezdnych z Jelcza-Laskowic do Wrocławia (można ją traktować jako pierwszą nitkę tej kolei).
- Linia ta może, i powinna, być też rozbudowywana dzięki „dociągnięciu” przez Dworzec Główny aż do osiedla Gaj, gdzie całość dopełni Park&Ride - wyjaśnia Jerzy Michalak.
Po drugie - wylicza Michalak - bardzo dobrze działa też linia Legnica-Dworzec Główny we Wrocławiu – obsługiwana przez Koleje Dolnośląskie, która udowodniła, że kolej może być konkurencyjna dla transportu samochodowego.
- W tym konkretnym przypadku – chcąc, by chętniej korzystali z niej wrocławianie poruszający się w obrębie miasta – trzeba priorytetowo zwiększyć częstotliwość tego kursu (w okresie szczytowym nawet do trzech na godzinę) - podkreśla polityk.
Po trzecie, zdaniem Michalaka, Koleje Dolnośląskie w najbliższym czasie wzbogacą się o cztery kolejne zespoły trakcyjne kupione za pieniądze z portalu E-Dolny Śląsk, które mogą spełniać rolę autobusu szynowego.
Kolejną linią, która mogłaby posłużyć za linię kolei aglomeracyjnej i miejskiej jest - jak tłumaczy członek zarządu województwa - trasa z Wołowa (tu potrzebne jest finansowe wsparcie ze strony Polskich Linii Kolejowych).
- Lada chwila, od grudnia tego roku, Koleje Dolnośląskie zaczną obsługiwać zmodernizowaną linię z Poznania przez Rawicz i Oborniki Śląskie. Analogicznie jak w przypadku połączenia z Legnicy, zwiększenie częstotliwości kursów, da dojeżdżającym do Wrocławia z północy alternatywę dla komunikacji samochodowej - pisze Jerzy Michalak.
Michalak podkreśla, że podstawowy komunikacyjny problem Wrocławia, oprócz utrudnień związanych z codziennym poruszaniem się w samym mieście, to duża liczba osób, która nie mieszka we Wrocławiu i jednocześnie dojeżdża do niego do pracy.
- Trzeba wyraźnie podkreślić, że wybudowanie jednej, pięknej linii metra tego problemu nie rozwiąże – w przeciwieństwie do kolei aglomeracyjnej, która zdjęłaby z Wrocławia to obciążenie - wyjaśnia polityk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze