W piątek Sąd Rejonowy Wrocław-Krzyki skazał wrocławskiego sędziego Roberta W. i jego żonę za kradzieże dokonywane we wrocławskim i wałbrzyskim sklepie sieci MediaMarkt. Sąd nie miał wątpliwości, że podczas wizyty we wrocławskim sklepie mężczyzna przywłaszczył sobie sprzęt elektroniczny m.in. głośniki i pendrive"y.
Sąd I instancji skazał Roberta W. na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Jego żona Ewa W. usłyszała wyrok roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Dodatkowo oskarżeni mają zwrócić sieci MediaMarkt pieniądze za ukradziony sprzęt (2444,40 zł dla sklepu we Wrocławiu i 1358 zł dla sklepu w Wałbrzychu).
Dodatkowo małżeństwo będzie musiało zwrócić właścicielowi sklepów po 5,3 tys. złotych za koszty poniesione w związku z zatrudnieniem pełnomocników oraz koszty procesu, które przekroczyły w sumie 44 tys. złotych.
Podczas procesu ustalono, że sędzia Robert W. podczas wizyty we wrocławskim sklepie sieci Media-Markt przywłaszczył sobie przedmioty na łączną wartość ponad 2,4 tys. zł. Wśród nich były głośniki, słuchawki, 11 pendrive"ów oraz 2 karty pamięci.
– Czynności na miejscu i czynności dochodzeniowe wykazały, że rzeczy wykazane w punkcie pierwszym aktu oskarżenia zostały przywłaszczone przez oskarżonego – mówił piątek sędzia Piotr Mgłosiek z Sądu Rejonowego Wrocław-Krzyki.
Kluczowym dowodem w sprawie był zapis z monitoringu. Sędzia podkreślał, że w tym przypadku nie było większych kontrowersji, bo materiał z kamer był dobrej jakości i zarejestrował moment, w którym oskarżony wkłada do koszyka przedmioty, a następnie je rozpakowuje i chowa w kieszeniach. Ponadto mężczyzna został zatrzymany przy wyjściu ze sklepu, a ochrona ujawniła przy nim kradzione przedmioty.
Więcej wątpliwości sąd miał w przypadku zdarzeń w Wałbrzychu. W tym przypadku sąd uznał, że przywłaszczeniu uległy jedynie głośniki, o takim samym numerze seryjnym, jak sprzęt, który później znaleziono w mieszkaniu sędziego. Z wyroku wykreślono pendrive"y oraz kabel (pracownicy sklepu pudełka po tych przedmiotach mieli znaleźć w lodówce na dziale AGD) , bo jak tłumaczono w uzasadnieniu wyroku, przedmiotów tych nie znaleziono przy oskarżonym, a materiał z monitoringu jest tak złej jakości, że trudno byłoby jednoznacznie stwierdzić, czy oskarżony faktycznie brał z półek te przedmioty.
Karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata usłyszała też żona sędziego Ewa W. Zdaniem sądu kobieta w wizyty w wałbrzyskim MediaMarkcie utrzymywała kontakt z mężem i pomagała mu gdy wykonywał zabronione czynności m.in. zasłaniając kamerę sklepową otwartymi drzwiami lodówki, czy rozglądając się za pracownikami sklepu . – Tutaj mamy do czynienia co najmniej ze współsprawstwem dorozumianym – mówił sędzia analizując jeden z filmów monitoringu.
W trakcie ogłaszania wyroku sąd podkreślał też, że z opinii biegłych wynika, że sędzia mógł mieć zaburzenia osobowości, ale eksperci w opinii końcowej napisali, że mężczyzna w momencie popełniania czynu był poczytalny.
Sędzia Piotr Mgłosiek t łumaczył, że kary dla małżeństwa zostały zawieszone, ponieważ oboje nie byli wcześniej karani, a także poza tymi czynami wykazywali wzorową postawę społeczną.
S ędzia Robert W. nie usłyszał zakazu wykonywania zawodu, bo jak tłumaczył w piątek sędzia orzekający w sprawie, przestępstwo przez niego popełnione nie było związane z jego zawodem. Mimo wszystko W. i tak nie będzie mógł orzekać po uprawomocnieniu wyroku. – Skazanie prawomocne eliminuje z zawodu sędziego – tłumaczył sędzia Mgłosiek .
Wyrok na razie jest nieprawomocny. Strony mogą odwołać się od niego do sądu II instancji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze