- Po podobnej kontuzji można wrócić w trzy miesiące, to jest do zrobienia. Wszystko zależy od regeneracji - mówi piłkarz Śląska Wrocław Kamil Dankowski, który powoli powraca do gry po zerwaniu więzadeł w kolanie.
Kamil Dankowski: Czy jestem gotowy na 90 minut? To ciężkie pytanie. Nie miałem jeszcze okazji po kontuzji rozegrać całego meczu, najwięcej to 70 minut w sparingu z Karwiną w okresie przygotowawczym. Wtedy pierwszą połowę zagrałem na dobrym poziomie, a potem brakowało trochę siły. Teraz, z tym sztabem szkoleniowym, są cięższe treningi i z tego się cieszę, bo czuję się coraz lepiej. Nie boję się sztucznej murawy. Niechętnie, bo niechętnie, ale jeśli trzeba to na niej trenuję, ale odradzał to nasz doktor.
Faktycznie, Maciej Makuszewski - piłkarz Lecha - po podobnej kontuzji wrócił po trzech miesiącach i w jego przypadku nie można się dziwić, bo wciąż może pojechać na mundial w Rosji. To jest do zrobienia, wszystko zależy od regeneracji. Rehabilitacja była żmudna i ciężka, to był ciężki okres w moim życiu i na pewno nie będę narzekał na żaden trening piłkarski. Obserwuję Maćka, jest w to zaangażowany i ma dużo do zyskania, więc gdybym był w podobnej sytuacji, zachowałbym się tak samo.
Miejsce w składzie na pewno nie czeka, muszę sobie na nie zapracować. Wiem, że wszystko idzie w dobrym kierunku, muszę jeszcze wskoczyć do składu, Mam fajną motywację, bo na moją pozycję przesunięty został nasz kapitan Piotr Celeban i muszę się jeszcze bardziej pokazać. Chciałbym, żeby on wrócił na środek, a ja na prawą, tak jak przed kontuzją, ale teraz ważne jest dobro zespołu. Musimy zdobywać punkty, żeby nie drżeć o utrzymanie do ostatnich kolejek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze