Reklama

Kazimierza Wielkiego dla rowerów i autobusów zamiast aut

24/02/2011 00:00

Za trzy lata samochody zamiast Kazimierza Wielkiego będą jeździć z zachodu na wschód Podwalem i Kościuszki. Co stanie się z samą ulicą? Prezydent Rafał Dutkiewicz przyznaje, że kosztem jednego pasa dla aut chce wprowadzić pas jazdy dla autobusów albo rowerów.

- Za kilka lat, gdy uda się przełożyć ruch na Podwale i Kościuszki staniemy przed wyborem co dalej z ulicą Kazimierza Wielkiego. Można ją zostawić tak, jak jest, albo jeden pas ruchu przeznaczyć na coś innego. Jeden z pomysłów to miejsca parkingowe, ale się do tego nie palę, drugi to buspas, albo droga dla rowerów. To wprawdzie nie jest wielki odcinek, ale symboliczny bo w centrum. Myślę, że mógłby to być znaczący sygnał dla rowerzystów, że ta forma komunikacji ma zdecydowany priorytet - mówi w wywiadzie z nami Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. - Rozważam takie rozwiązania, choć wciąż nie podjąłem decyzji, jak zmienić tę ulicę – dodaje.



Pomysł utrudnienia jazdy samochodom na ul. Kazimierza Wielkiego i przełożenia ruchu na Podwale i ul. Kościuszki nie jest nowy. Pisaliśmy o nim w maju ubiegłego.

Dutkiewicz o dzisiejszej Kazimierza Wielkiego mówi „największa blizna na tkance miasta” i planuje przesunięcie granic ścisłego centrum z tej trasy na linię Odry i Fosy.

Żeby to zrobić, Kazimierza Wielkiego musi przestać być główną trasą przelotową między wschodem a zachodem Wrocławia. Ich rolę mają przejąć Podwale i ulica Kościuszki. Samochody mają jechać Podwalem od pl. Społecznego (okolice Hiltona) aż do placu Jana Pawła II.

W drugą stronę mają jechać od pl. Jana Pawła II najpierw ul. Piłsudskiego do pl. Legionów, a potem Kościuszki aż do ul. Pułaskiego.

- To nie będzie zmiana rewolucyjna, tylko stopniowa, ale do tego doprowadzi – powtarza od miesięcy Rafał Dutkiewicz.



Nikt jeszcze w tej chwili nie wie, jak zmieni się sama Kazimierza Wielkiego, gdy znikną z niej samochody.

- Wiemy tylko, że nie będzie ona zabudowana – mówi Jacek Barski, dyrektor departamentu architektury i rozwoju w urzędzie miasta.

Takie pomysły pokazywali kilka razy młodzi Wrocławianie. Ale władze miasta wzięły go poważnie pod uwagę dopiero, gdy przedstawił go holenderski architekt, który zaprojektował budynki w miejscu ul. Kazimierza Wielkiego.

W pracy Ericka van Egeraata widać wyraźnie, że Kazimierza Wielkiego jest znacznie węższa niż obecnie – a na jednej z jezdni bliżej Rynku oraz na istniejącym torowisku widział on budynki. Tramwaje miałyby jeździć nowym torowiskiem, zbudowanym w miejscu dzisiejszej południowej jezdni (tej, którą jedzie się w stronę pl. Dominikańskiego).



Taki pomysł urzędnicy odrzucili. Budynków zamiast ulicy Kazimierza Wielkiego nie będzie. Wiemy także, że do swoich domów dojeżdżać autami będą mogli okoliczni mieszkańcy, a ulica powinna zostać oddana pieszym i rowerzystom.

O tym ostatnim mówił podczas debaty na temat wrocławskiego roweru miejskiego oficer rowerowy, Daniel Chojnacki:
- Wszystko wskazuje na to, że jeden pas jezdni zostanie zabrany samochodom, dzięki czemu rowerzyści będą mieli więcej miejsca – powiedział Chojnacki.



A co z kierowcami? Mają się przyzwyczaić, że centrum nie jest dla nich.

- Chciałbym, żeby kierowcy stopniowo się przesiadali z aut na rowery albo do tramwajów. W 2013 roku oddamy parking pod placem Wolności. Gdy on się zapełni – zbudujemy kolejny pod fosą. Nie przeszkadza mi, żeby ktoś z zachodnich osiedli przyjeżdżał autem na te parkingi – chcę żeby nie jeździł nimi po centrum. To model niemiecki, Brytyjczycy nie zamknęliby centrum dla aut tylko wprowadzili wysokie opłaty za wjazd. Moim zdaniem model niemiecki jest lepszy, bardziej przyjazny dla mieszkańców - mówi w wywiadzie z nami Rafał Dutkiewicz.



Prezydent Wrocławia z tego pomysłu nie zrezygnuje choć wie, że napotka na opór lobby samochodowego, i to także w swoim urzędzie:

- Nawet moi pracownicy skoro pracują w Sukiennicach to koniecznie chcą zostawiać samochód na pl. Solnym. Jak już ktoś dorobi się wymarzonego samochodu to musi podjeżdżać pod same drzwi. Tymczasem to nie tak – ceną za prestiż, jakim jest praca w centrum, oraz najczęściej wyższe zarobki z tym związane, są także pewne uciążliwości. Jak choćby konieczność zostawienia auta w pewnej odległości od miejsca pracy i pokonania ostatniego odcinka komunikacją zbiorową – mówi Rafał Dutkiewicz. - Trzeba się pogodzić z tym, że wraz z udogodnieniami w postaci obwodnic pojawią się powoli utrudnienia dla kierowców w centrum. To naturalna kolej rzeczy, która będzie miała miejsce także we Wrocławiu. Popatrzmy na Mediolan, Rzym, Berlin, Monachium, Londyn i setki innych europejskich miast. Mam świadomość, że zmiany w mentalności zajmą lata, ale kiedyś takie rozwiązania będą przez mieszkańców przyjmowane ze zrozumieniem i akceptacją – dodaje.



Cały wywiad znajdziecie tutaj.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości