Jedyną szansą na przeżycie 66-letniego pacjenta Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej we Wrocławiu było wszczepienie serca. Dawcą zgodnego organu był człowiek znajdujący się w województwie świętokrzyskim.
- Pacjent ze stopniowo pogłębiającą się niewydolnością serca potrzebował nowego organu. Zaawansowane objawy nie pozwalały mu przebywać w domu, coraz częściej dochodziło do zagrażających życiu zaburzeń rytmu serca. Dlatego podjęliśmy decyzję, że bezpieczniej będzie, jeśli pacjent potrzebujący transplantacji zostanie w szpitalu na stałym wlewie leku pobudzającego pracę serca - wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Michał Zakliczyński, kierownik Pododdziału Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia w Klinice Kardiochirurgii Instytutu Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Transport drogą lądową zająłby co najmniej 4 godziny, co nie dawałoby nawet cienia szansy na zakończenie transplantacji powodzeniem. Do akcji użyto policyjnego śmigłowca Black Hawk, który w czwartek, 18 maja, po godz. 18 wystartował z Warszawy i po godzinie oczekiwał na miejscu na zespół transplantacyjny. Gdy ten pojawił się na pokładzie, wyposażona w dodatkowy zbiornik paliwa maszyna ruszyła w stronę Wrocławia. Przelot trwał niecałą godzinę. Przed godz. 21 serce, na które czekał pacjent było już na sali operacyjnej i lekarze przystąpili do operacji.
- Gdy liczy się dosłownie każda minuta, decyzję podejmujemy szybko i sprawnie organizujemy lot. Pomyślne rokowania dla pacjenta to najlepsza informacja, jaką możemy otrzymać od lekarzy po zakończeniu takiej misji. To był już 30. w ciągu ostatnich dwóch lat lot policyjnych lotników ratujący życie. Najczęściej na pokładzie śmigłowców transportowano serca do transplantacji, ale także dzięki pomocy lotników kilka razy dostarczono inne pilnie potrzebne organy: wątrobę, płuca, nerki i trzustkę - mówi dyrektor Głównego Sztabu Policji Komendy Głównej insp. Adam Kachel i dodaje: - Gdy koordynator ds. transplantacji serca wrocławskiego szpitala zwrócił się do nas o pomoc, po szybkim rozpoznaniu sytuacji, odpowiedź mogła być tylko jedna: pomagamy.
Medycy nieustannie sprawdzali parametry medyczne pacjenta upewniając się, że jest on przygotowany do ratującej życie operacji. Teraz znajduje się w sali pooperacyjnej i przytomny, pod okiem zespołu medycznego wraca do zdrowia.
- Policyjni lotnicy kolejny raz nie zawiedli. Pomogli w sytuacji, kiedy przejazd karetki z sercem zająłby prawdopodobnie ponad 4 h, czyli tyle, ile zespół transplantacyjny ma na całą procedurę przeszczepienia, od pobrania narządu, przez transport, po wszczepienie nowego organu. Takie rozwiązanie nie wchodziło więc w grę. Szansą na nowe serce dla naszego pacjenta był tylko transport lotniczy - przekazuje Zakliczyński. Była to setna transplantacja serca w szpitalu uniwersyteckim od lutego 2021 r.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze