Sobotnie starcie koszykarskiego Śląska z Treflem Sopot, które o godzinie 19 zostanie rozegrane w hali Orbita, rozpocznie serię trzech pojedynków domowych podopiecznych Jerzego Chudeusza, z serii meczów "o wszystko".
Jako, że Śląsk, mimo ciężkiego położenia w tabeli - 9 miejsce - w dalszym ciągu zachowuje matematyczne szanse na awans do górnej "szóstki" ligi co z urzędu daje gwarancję dalszych gier w fazie play-off, kapitan Trójkolorowych nie wyobraża sobie, aby jego zespół zdobywców tegorocznego Pucharu Polski tanio sprzedał skórę:
– Nie możemy opuszczać głowy, nie możemy chować jej w piasek i nie możemy zastanawiać się: o Jezu, co my teraz zrobimy. Właśnie to jest piękno sportu, że w trudnych momentach trzeba pokazać się z dobrej strony, a takie sytuacje właśnie czasami wychodzą na lepsze, ludzie są bardziej zmotywowani, zmobilizowani – mówi m.in. w rozmowie z oficjalną stroną internetową Śląska Adrian Mroczek-Truskowski.
Cały wywiad jest dostępny tutaj.
W barwach sopockiego teamu od kilku sezonów nieprzerwanie występuje ulubieniec kibiców z Dolnego Śląska Marcin Stefański. I choć to goście będą zdecydowanym faworytem meczu ze Śląskiem, popularny "Stefan" przestrzega swoich kolegów przed końcowym wynikiem.
- Myślę, że Śląskowi brakuje stabilności. Potrafią zagrać naprawdę bardzo dobre mecze, jak w półfinale i finale Pucharu Polski, które sam oglądałem. Grali wtedy na naprawdę wysokim poziomie, a zaraz potem przegrali kolejne spotkania w lidze. Dużo słabiej zagrali w Gdyni. Brakuje tej stabilizacji formy, mają takie wahania - raz dobrze, raz źle. Dlatego wcale nie jest powiedziane, że są skazani na porażkę z nami – obrazuje skrzydłowy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze