Reklama

Ksiądz-raper szczerze o swoim powołaniu: Nie byłem typowym "materiałem" na księdza

10/12/2021 15:28

Wychował się w latach 90. na Biskupinie, gdzie stawiał pierwsze kroki w rapie. Jakub Bartczak został księdzem, ale nie zrezygnował ze swojej pasji do hip-hopu. Pochodzący z Wrocławia ksiądz udzielił szczerego wywiadu-rzeki, w którym opowiada o swoim życiu.

Dziewięć lat temu w internecie ukazała się piosenka i teledysk „Pismo Święte” autorstwa rapującego księdza. Dużą popularnością cieszyły się także kolejne jego utwory. Ksiądz Jakub Bartczak ma na koncie cztery płyty i zagrał kilkaset koncertów w kilkuset miastach. Był ambasadorem Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Wciąż gra koncerty, ale też wygłasza rekolekcje i bierze udział w konferencjach.

Jak to się stało, że chłopak z wrocławskiego Biskupina został raperem w sutannie? – Nie ma co ukrywać, nie byłem typowym „materiałem” na księdza. Bujałem się po osiedlu, robiłem rap, miałem różne towarzystwo, w szkole nie należałem do tych grzecznych. Wtedy kultura hip-hopu dopiero się rodziła, a my z bratem byliśmy jej prekursorami. Pochodzę z pokolenia, które nie wychowało się w rzeczywistości mediów społecznościowych. Moje doświadczenie młodości to trzepak i podwórko między blokami – wspomina ks. Jakub Bartczak.

Po latach postanowił opowiedzieć o swoim życiu w formie książkowego wywiadu-rzeki. Porozmawiał z nim dziennikarz Maciej Rajfur. – Tą książką pragnęliśmy pokazać coś więcej niż rapującego księdza, który dla wielu jest atrakcją. Historia ks. Kuby Bartczaka to świetny materiał dla młodzieży, ale także rodziców, nauczycieli, pedagogów, katechetów. Jest bardzo uniwersalna. Stąd zadedykowaliśmy tę pozycję wszystkim młodym ludziom, którzy nie wiedzą, czym chcą się zajmować w przyszłości i w którą stronę życiową pójść. Czy ktoś jeszcze 20 lat temu wymyśliłby postać księdza-rapera? No właśnie… - mówi Rajfur, dziennikarz tygodnika „Gość Niedzielny”.

Podkreśla, że ks. Bartczak przemierzył Polskę wzdłuż i wszerz, jest bardzo popularny wśród młodych ludzi, a często narzeka, że nie ma czasu i możliwości odpowiedzieć na wątpliwości i zagwozdki wielu osób, które zbierały się od lat. – W jego życiu połączyły się kompletnie dwa różne światy: hip-hopu i Kościoła. Tego połączenia Polska wcześniej nie znała. Gdy do niego doszło, nie było łatwo. Dla niego i obu światów, choć chyba trudniej dla Kościoła. W książce opowiada, jak odbierano w seminarium, a potem w parafiach takiego oryginała w trampkach i sutannie oraz jak zareagowało środowisko hip-hopowe, kiedy ich ziomek z osiedla stwierdził, że idzie na księdza – dodaje Rajfur.

Ksiądz przyznaje, że jest przykładem na to, że Bóg pisze niesamowity scenariusz dla każdego, tylko trzeba go odkryć. – Chłopak z ulicy został księdzem. Moja historia ma pokazać młodym, że warto być sobą, nie rezygnować ze swoich pasji i odkrywać swoje powołanie. Maciek nie oszczędzał mnie pytaniami, ale obiecałem, że odpowiem na każde – tłumaczy Bartczak.

Książka zawiera dyskusje o współczesnej młodzieży, sposobach dotarcia do nich z Ewangelią, o podejmowaniu ważnych decyzji, o kryzysie w Kościele i skandalach z nim związanych, o przeżywaniu cierpienia, środowisku hip-hopowym, postawie katolików dzisiaj, sławie, imprezach, pieniądzach, Bogu, modlitwie i sakramentach.

– To szczera rozmowa na wiele spraw, które nie tylko mnie nurtowały, ale nurtowały fanów i znajomych ks. Kuby. Z jednej strony byłem ciekawy, jak od zera tworzy swój rap, a z drugiej, gdzie siebie widzi w Kościele, w tym bardziej otwartym, czy konserwatywnym. Czy przecierał szlak swoją oryginalnością? Jak to się dzieje, że nie chciał takiego rozgłosu i kariery, a one same wdarły mu się na plebanię. Czy czuje się celebrytą, co robi, kiedy dopada go kryzys. Ten ksiądz poznał masę młodych ludzi w każdym zakątku Polski. Mimo, że ma dopiero 41 lat, przeżył, zobaczył i wysłuchał bardzo wiele. Chciałem, żeby podzielił się swoim doświadczeniem. Szczególnie, że dzisiaj zachodzimy w głowę, jak dotrzeć z chrześcijańskim przesłaniem do młodzieży, jak w nich obudzić wiarę. On to robi zawodowo i skutecznie. A przy tym jest szczery, nie owija w bawełnę, nie moralizuje. Jest sobą i ujmuje tym ludzi – stwierdza Maciej Rajfur.

Książkę można kupić za pośrednictwem strony internetowej. Tam też znajduje się jej fragment do przeczytania.


mh/mat.pras.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości