Klefedron - śmiercionośną substancję, będącą jednym z podstawowych składników dopalaczy - znalazła policja w mieszkaniu wrocławskiego księdza Krzysztofa S. Salezjanin już wcześniej miał mieć kłopoty z prawem, został więc odsunięty od pracy z wiernymi. Twierdzi, że klefedron miał w domu na własny użytek.
O zarzutach wobec wrocławskiego księdza poinformowała "Uwaga" TVN. - Prokurator postawił mu zarzut posiadania znacznej ilości substancji psychotropowej. Mężczyzna został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu, wskazując, że te środki, substancje posiadał na własny użytek - mówi cytowana przez stację Karolina Stocka-Mycek, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. - W trakcie przeszukania pokoju, w którym mieszkał ten mężczyzna znaleziono woreczki, w których było nieco ponad 50 gramów klefedronu - dodaje. Biegli sprawdzają teraz telefon duchownego - śledczy chcą wiedzieć, czy nie ma w nim dowodów na to, by kapłan handlował narkotykami.
Tak twierdzi mężczyzna, który o sprawie zawiadomił policję. Ksiądz miał oferować mu sprzedaż narkotyków. Na dowodów pokazuje wiadomość sms wysłaną przez duchownego. "Mdma w krysztale 1 g 140 zł dla Ciebie 100" - czytamy.
Ksiądz jest na wolności. Sąd zakazał mu jednak opuszczania kraju i kazał wpłacić 10 tysięcy złotych kaucji. Krzysztof S. nie pracuje z wiernymi już od dłuższego czasu. Salezjanie odsunęli go od obowiązków po wcześniejszych kłopotach z prawem.
Jak ustaliła "Uwaga" TVN, kujawsko-pomorska prokuratura oskarżyła go o seksualne wykorzystywanie 13- i 14-letnich chłopców z domu dziecka, którzy byli na koloniach. O sprawie poinformowała policję siostra zakonna i dyrektorka domu dziecka, którego podopiecznymi byli chłopcy. - Prokuratura postawiła księdzu zarzut obcowania płciowego z małoletnimi. Jednak sąd drugiej instancji wydał wyrok w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej - informuje TVN.
- Oczywiście jest to niedopuszczalna sytuacja, żeby w ogóle doszło do takich zachowań. Po tym wyroku został odsunięty od pracy z młodzieżą czy bezpośredniej pracy z wiernymi – stwierdził cytowany przez "Uwagę" ks. Michał Piechota, rzecznik Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego we Wrocławiu. - Oczywiście jest to godne ubolewania, że pojawiły się kolejne zachowania. Jeżeli zapadnie wyrok, to odpowiednie instytucje Kościoła podejmą odpowiednie kroki – dodał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze