Reklama

Lex Tusk, lex Sutryk, lex sami swoi

22/06/2023 23:38

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki martwi się, że „lex Tusk” nie działa… Wierni poddani Jacka Sutryka skrupulatnie wyliczają o ile mniej dostali od państwa, a jakoś doliczyć się nie mogą jakie pieniądze poszły, za ich zgodą, na spełnianie życzeń miłościwie im panującego. Czy dlatego pojawił się pomysł komisji do zbadania decyzji finansowych ekipy prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka?

Tak, wiem, wakacje… To znaczy, zgodnie z tradycją, odebranie świadectwa, rozmowa o tolerancji, równości i samoakceptacji z rodzicami (kiedyś to nazywało się krócej) po okazaniu cenzurki, wiec PO na placu Nowy Targ i można oddać się letniemu wypoczynkowi. Ale skoro jeszcze właśnie ten wiec i kilka wydarzeń politycznych w ostatnim tygodniu roku szkolnego, to pozwolę sobie na odrobinę interpretacji czy spekulacji.


Na ogół pomijam tu wydarzenia polityki krajowej, bo swojej mamy pod dostatkiem. Tym razem zrobię mały wyjątek, ponieważ w ostatnich dniach krajowa polityka bardzo polubiła nasze miasto i region. Zwłaszcza ta w wykonaniu PO. Kilka dni temu we Wrocławiu odbyło się wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego KO, na które przyjechali wszyscy posłowie i senatorowie zrzeszeni pod tą banderą. A całość oczywiście pod światłym kierownictwem samego Donalda Tuska.

Reklama

Ale zanim wątki wrocławskie, to muszę przywołać wypowiedź Tomasza Grodzkiego, marszałka Senatu i jednego z liderów PO. Otóż ów polityk ni z tego, ni z owego nagle okazał się chyba wielkim zwolennikiem komisji śledczej do spraw wpływów rosyjskich, powołanej ustawą potocznie zwaną „lex Tusk”. Bo jakby z pewnym niezadowoleniem skwitował opieszałość koalicji rządzącej w tej sprawie: „Próbują z tego tylnymi drzwiami się ewakuować”. I bądź tu mądry. Cały czas krytykowali tę komisję, chcą ją bojkotować, a tu taki wyraz niezadowolenia… O co chodzi? No ok, jakiś czas temu Tusk opowiedział się za zrzeczeniem przez marszałka Grodzkiego immunitetu, któremu zarzuca się przyjmowanie łapówek. Ale żeby tak się mścić na liderze PO? No, no…


Marszałek Grodzki był też na rzeczonym posiedzeniu klubu we Wrocławiu. Ale na tej imprezie warto było przyglądać się innym osobom. Zwłaszcza tym, które jeszcze niedawno były wiernymi żołnierzami Grzegorza Schetyny. Na zdjęciach rzucało się w oczy jedno. Prawie wszyscy starali się siedzieć jak najdalej od byłego lidera PO, który jak widomo popadł w totalną niełaskę powracającego Tuska. Na przykład taki Marek Łapiński, szef sejmikowego klubu KO, czy prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej, którzy jeszcze niedawno firmowali wewnętrzną opozycję w PO, skonstruowaną oczywiście przez Schetynę, teraz zachowywali wobec niedawnego wodza bezpieczny, rzekłbym covidowy, dystans. By po posiedzeniu móc strzelić sobie sweet focię z Tuskiem z serii „czy mnie jeszcze pamiętasz”. To w kontekście konstruowanych obecnie list wyborczych.

Reklama

Wszystkich tylko zastanawiał brak na tym spotkaniu prezydenta Jacka Sutryka, który jak wiadomo kocha sweet focie nade wszystko. Pojawiły się podejrzenia, że to bojkot z powodu nieumieszczenia prezydenta Wrocławia na wspomnianych listach. Padły sugestie, że nie przyjdzie nawet na sobotni wiec na wrocławskim pl. Nowy Targ. Pożyjemy, zobaczymy. Wybrał się na pewno na środowy wiec z Tuskiem do Jeleniej Góry. Może tam chciał już odrobić sobotnie zajęcia…


Nie ma Sutryka podobno na tych listach z kilku powodów. Niewykluczone, że jeden zdradził nam uczestnik wtorkowego spotkania z liderem PO. Otóż uczestnik/uczestniczka (lekko zacieram ślady) rzekł/a, że padła już propozycja, by, gdy zajdzie taka potrzeba można było odciąć się od Jacka Sutryka. Powód? Prezydent Wrocławia może mieć na koncie różne niejasne sprawy i problemy z tym związane. Wtedy działacze zapowiedzą powołanie, w następnej kadencji rady miejskiej, komisji do ich zbadania.

Reklama

 Oczywiście, rada ta nie ma uprawnień, by powoływać jakiekolwiek komisje śledcze, jak Sejm, ale doraźną komisję zawsze może. Praktycznie w każdej sprawie. Ale jak padło, gdy „zajdzie potrzeba”. Brzmi ciekawie i tylko pokazuje, co de facto o naszym prezydencie myślą teraz w Platformie. Niektórzy, większość?


Natomiast Jacek Sutryk postanowił nieco wspomóc opozycję parlamentarną spod znaku PO i nakazał swoim ludziom pokazać liczby bezwzględne. Zwracam tylko uwagę na pewną zmianę. Już sam rzadko występuje, do boju posyła gwardię przyboczną, której nazwa to Klub Radnych Forum Jacka Sutryka – Wrocław Wspólna Sprawa. W skróconej wersji - Sami swoi. Ta długa nazwa to chyba taka średniowieczna stylizacja, jak na przykład Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona. Ja bym na miejscu państwa sutrykowców popracował jeszcze nad wersją łacińską, ładniej brzmi, bo ów zakon, czyli po prostu templariusze, w oryginale brzmiał Fratres Militiae Templi, Pauperes Commilitones Christi Templique Salomonis.

Reklama

Otóż rycerze wrockowego stołu wyliczyli, że ubytek w dochodach z PIT od 2019 roku to już ponad 1,7 miliarda złotych. Coś jednak dostali, więc summa summarum jako miasto są blisko 1,2 miliarda złotych na minusie. A potem zaczęli demagogicznie wyliczać, co skwapliwie zaprezentowały reżimowe ratuszowe media, ile za to by nie zbudowali mostów, tras tramwajowych, przedszkoli czy zielonych skwerków. Hola, hola! Może skwerki to i owszem, ale trasy tramwaje czy mosty to wam wymyślił jednak poprzednik, czyli Rafał Dutkiewicz. Więc ostrożniej z tym wielkimi projektami. Za bardzo to ich nie widać nawet w dalekosiężnych planach. Teraz brać sutrykowa to musi coś wymyśleć i poćwiczyć na trochę mniejszych zadaniach. Na przykład, co zrobić, by w temperaturze 29 stopni tory nie wyginały się niczym precel.


A wracając do rachunków, to będziemy dopiero czekać na ową komisję doraźną „lex Sutryk”, by zobaczyć ile pieniędzy zostałoby w budżecie, gdyby nie te wszystkie przedziwne prezydenckie wydatki z gminnej kasy? Na przykład wypłaty dla samorządowców z innych miast za zasiadanie w radach nadzorczych. Czy też dla swoich z rad programowych. Lub ile kasy poszło od 2018 na media reżimowe? Ale tak szczerze, wszelkimi kanałami. No i sponsoring zawodowego sportu powiązanego z różnymi politycznymi przyjaciółmi szefa bractwa. Tych wydatków jest tyle… Ze względu na ograniczoną pojemność tekstu pozwoliłem sobie wymienić tylko kilka pozycji. Nie wiem, czy nie okazałoby się, że po zsumowaniu kwot, tych mostów nie moglibyśmy mieć więcej niż Hamburg, w którym podobno jest ich 2300. A skwerki zieleniłyby się za każdym rogiem. Zresztą trawa rosłaby nawet na asfalcie… Taki wypas.

Reklama

Ale tak naprawdę dopiero się dowiemy, na ile tej trawy nam starczy, gdy powstanie taka komisja. Obecnie jest to tajemnica handlowa, miejska lub urzędnicy nie potrafią znaleźć dokumentów. Ja to im się wcale nie dziwię. Te kwity i kasa tak krążą między różnymi podmiotami i spółkami, że nawet gdyby ożywić Eliota Nessa (ten od Ala Capone) i porucznika Borewicza, to i tak by nie dali rady.


Najbardziej jednak wzruszyła mnie, podczas wystąpień rycerzy wrockowego stołu, wypowiedź wiceprezydenta Bartłomieja Ciążyńskiego:

Reklama

„Te pieniądze, o których mówimy, nie są ani premiera Morawieckiego, ani prezesa Kaczyńskiego. To nie są pieniądze prezydenta Jacka Sutryka, ani Urzędu Miejskiego. To pieniądze wrocławianek i wrocławian”.


I gdyby Państwo też się trochę wzruszyli jak ja, to tylko dodam, że pan wiceprezydent oczywiście mówił o pieniądzach z budżetu państwa. Nie gminnego. Te są bowiem tylko pilnie strzeżoną tajemnicą Jacka Sutryka i wybranych samych swoich. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości