Reklama

Licznik zwycięstw znów naoliwiony - koszykarze Śląska wygrali 25 mecz z rzędu

03/03/2013 00:00

Koszykarski Śląsk pokazał swoim kibicom dwie twarze. W meczu z AZS Kutno, wrocławianie zagrali fatalną pierwszą połowę, by w drugiej rozpędzić się niczym bolid wyścigowy i odprawić z kwitkiem drużynę wicelidera 1. ligi. Przy okazji, Śląsk jeszcze podkręcił swoją passę meczów bez porażki. Dzięki wygranej z AZS Kutno, Śląsk zaliczył triumf nr 25 z rzędu.

Dla wrocławskich koszykarzy potyczka z AZS Kutno miała spore znaczenie. Po pierwsze, z powodów prestiżowych. Bo drużyna AZS zajmuje drugie miejsce w tabeli 1. ligi, tracąc do Śląska kilka punktów, co w koszykówce jest już sporą różnicą. Ale liderowi nie przystoi lekcewazyć bezpośredniego rywala, nawet mimo dużej przewagi. I tu dochodzimy do punktu nr 2, czyli zbliżającej się fazy play-off rozgrywek. Wiele wskazuje na to, że Śląsk właśnie z AZS Kutno powalczy o awans do Tauron Basket Ligi. I zwycięstwo nad tym solidnym rywalem mogłoby wrocławianom dać psychicznego kopa do walki w decydującym etapie rozgrywek. Zwłaszcza pod względem motywacji i podejścia do rywala Śląsk dostał w niedzielny wieczór dobrą lekcję. Bo zanosiło się, że z AZS Kutno może ponieść bolesną porażkę.

Przez pierwsze dwie kwarty meczu, prowadzona przez dobrze znanego we Wrocławiu Jarosława KrysiewiczA poczynała sobie całkiem śmiało. Goście dobrze radzili sobie zwłaszcza w grze pod koszem i w walce o zbiórki. W “trumnie” niemal bezbłędny był środkowy Jakub Dłuski (do przerwy 9 pkt. i 6 zbiórek), wspierany przez Mateusza Szweda i Wojciecha Glabasa. Efekt? Do przerwy, drużyna z Kutna miała na koncie 21 zbiórek przy zaledwie dwunastu Śląska. We wrocławskiej ekipie brakowało leczącego kontuzję centra Krzysztofa Sulimy, a pozostali wysocy gracze Śląska nie byli najlepiej dysponowani. W drużynie prowadzonej przez Tomasza Jankowskiego brakowało też zaciętości i waleczności, do której Śląsk zdążył już przyzwyczaić. W pierwszej połowie skutecznością imponował tylko Marcin Flieger, który do przerwy uzbierał 11 “oczek”. Do walki ciągnął kolegów także ambitny Tomasz Ochońko. Ale było jasne, że w kolejnych kwartach Śląsk musi się przebudzić, bo inaczej poczuje smak porażki we własnej hali - do tego w prestiżowym pojedynku.

I tak też się stało. Wrocławianie podczas przerwy ostro wzięli się w garść. Po dwóch dobrych akcjach w obronie, po łatwe punkty z kontrataku sięgnął najpierw Paweł Kikowski, a później Ochońko, który do tego przy rzucie był faulowany i wyciągnął z tej akcji trzy “oczka”. Śląsk ciężko harował w obronie, a sprawy w swoje ręce wziął też Kikowski. Lider wrocławskiej ekipy sprzedał rywalowi dwie “trójki” z rzędu i wyprowadził Śląsk na sięgające dziewięciu punktów prowadzenie. A po chwili wrocławianie wyprowadzili kolejny cios. Efektownym blokiem popisał się Radosław Hyży, a akcję Śląska wykończył z zimną krwią celnym rzutem za trzy punkty Adrian Mroczek-Truskowski. Rozochocony kapitan Śląska po chwili jeszcze poprawił kolejną “trójką” i Śląsk prowadził już 67:56. W tym momencie stało się jasne, że AZS Kutno będzie musiał wznieść się na szczyty szczytów swoich możliwości, by dogonić rozpędzony Śląsk. Ale gościom przyszło grać bez swojego lidera, Jakuba Dłuskiego, który na początku trzeciej ćwiartki meczu doznał kontuzji kostki i z grymasem bólu na twarzy opuścił boisko.

Śląsk ciężko wypracowanej przewagi już nie oddał, a zrezygnowani goście też nie bardzo kwapili się do tego, by gonić lidera. I w ostatniej części meczu punktował głównie Śląsk. Główną wrocławską strzelbą był Radosław Hyży, wspierany przez Mroczka-Truskowskiego. W drużynie AZS walczyć próbował jeszcze Wojciech Glabas (cztery punkty w kwarcie nr 4), ale przewaga Śląska była już zbyt okazała, by losy tego meczu mogły jeszcze się obrócić na korzyść gości z Kutna. I Śląsk pewnie sięgnął po swoje dwudzieste piątek zwycięstwo z rzędu.

Najlepiej dysponowanym strzelecko graczem Śląska był w niedzielny wieczór Marcin Flieger, który mecz skończył z 19 pkt. na koncie. “Oczko” mniej uzbierał Paweł Kikowski, warto też docenić występ Adriana Mroczka-Truskowskiego, który rzucił 13 pkt., trafiając w kluczowych momentach i wspierał też kolegów w walce na deskach (6 zbiórek). W ekipie AZS Kutno wyróżnił się Krzysztof Jakóbczyk (15 pkt.), Mateusz Szwed (14 pkt.) i Jakub Dłuski, który przed kontuzją był postrachem podkoszowych graczy Śląska i gdyby nie uraz, jego dorobek (9 pkt., 6 zbiórek) byłby na pewno bardziej okazały.

Śląsk Wrocław - AZS WSGK Polfarmex Kutno 91:67 (21:22, 19:21, 29:13, 22:11:)

Śląsk Wrocław: Flieger 19 (2), Kikowski 18 (4), Hyży 15, Mroczek-Truskowski 13 (3), Ochońko 9 (1), N. Kulon 5 (1), Gabiński 5, Diduszko 5, Prostak 2, Bochenkiewicz.
AZS Kutno: Jakóbczyk 15 (2), Szwed 14 (1), Glabas 12 (1), Dłuski 9, Bręk 7 (1), Rduch 6 (2), Małecki 2, Kwiatkowski 2.


ŁM

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości