Reklama

Magia na czeskiej ziemi. Maciej Janowski wygrywa na inaugurację cyklu SGP!

16/07/2021 22:02

Znakomite otwarcie Macieja Janowskiego w walce o tytuł mistrza świata. Reprezentant Polski i zawodnik Betard Sparty Wrocław w wielkim stylu triumfował w Pradze w pierwszych zawodach o GP Czech. Na podium stanął także inny żużlowiec WTS-u, Tai Woffinden.

Już drugi weekend z rzędu kibice PGE Ekstraligi musieli znieść brak ligowych emocji, ale powód był niezwykle ważny, wręcz najważniejszy z możliwych. Dziś nadszedł bowiem dzień startu Speedway Grand Prix. Walka o indywidualne mistrzostwo świata rozpoczynała się w Pradze, gdzie podobnie jak za 2 tygodnie we Wrocławiu, rozegrane miały zostać dwie rundy IMŚ.


Tutaj bez znaczenia jest, kto jedzie na co dzień dla jakiego klubu, czy jaki kraj reprezentuje. To jest rywalizacja, w której każdy pracuje na własne konto. Jednakże kibice Betard Sparty Wrocław, jak i każdego innego klubu, z całą pewnością mocniej poza reprezentantami Polski, przyglądali się zawodnikom z ich klubu. Akurat wrocławianie „swoich” ludzi mieli w całym cyklu trzech – Macieja Janowskiego, trzykrotnego mistrza świata Taia Woffindena oraz Artioma Łagutę.

Reklama

Każdy z zawodników jeżdżących na co dzień dla Sparty mógł być uznawany za jednego z faworytów do triumfu w całym cyklu. Maciej Janowski w tym sezonie z PGE Ekstraligi zrobił sobie prywatny plac zabaw, bowiem średnia ponad 2,67 pkt na bieg po 11 meczach to wynik kosmiczny. „Magic” złota mistrzostw świata w swoim dorobku jeszcze nie ma, więc jego motywacja jest tym większa.


W zeszłym roku Janowski cały cykl zakończył na czwartym miejscu, zaś na czeskiej Markecie radził sobie zdecydowanie najsłabiej ze wszystkich torów w SGP, więc miał ze stolicą Czech do wyrównania pewne rachunki. Tai Woffinden smak złota zna doskonale, już trzy razy wygrywał SGP, a obecnie jest wicemistrzem świata. Zatem choć „Tajski” nie jest w tym roku może w Top 3-4 faworytów, to jego klasa jest niepodważalna i niejedno podium w tym roku zapewne wywalczy. Artiom Łaguta zaś w 2020 odniósł swój pierwszy triumf w zawodach GP (we Wrocławiu), a w tym roku z pewnością ma ochotę oraz możliwości na wiele więcej.

Reklama

Oprócz Macieja Janowskiego, w Pradze do zawodów przystąpiło dwóch innych Polaków – Krzysztof Kasprzak oraz Bartosz Zmarzlik. „KK” przeżył ostatnio rezurekcję formy na IMP w Lesznie, odżywając niejako w tym trudnym dla niego sezonie. Bartosz Zmarzlik to z kolei wiadomo. Dwukrotny mistrz świata z rzędu, który w tym sezonie ligowym jest jedynym który średnią punktową może mierzyć się z Janowskim. W całej historii cyklu tylko znakomity Australijczyk Ivan Mauger w latach 68-70 trzykrotnie z rzędu zdobywał ten tytuł. A Zmarzlik ma wiele argumentów, by ten kosmiczny wyczyn powtórzyć.


Zawodnicy Betard Sparty oraz Polacy w części zasadniczej:

Reklama


Maciej Janowski (3,0,3,2,3) 2. miejsce – tylko w jednym biegu „Magicowi” kompletnie nie poszło. Zblokowali go wówczas zaraz po starcie Max Fricke oraz Matej Zagar, Janowski stracił równowagę i miał po tym taką stratę, że nic nie dało się już zrobić. W pozostałych to już był ten „tegosezonowy” Maciej. Popis dał zwłaszcza w biegu nr 19, gdy w wielkim stylu ograł Bartosza Zmarzlika oraz Martina Vaculika. Przegrał tylko z Fredrikiem Lindgrenem, w biegu w którym Szwed ograł całą wrocławską trójkę. Ogólnie jednak „Magic” do półfinału wjechał z drugiego miejsca.
Tai Woffinden (2,3,0,1,3) 6. miejsce – „Tajski” nie należał dziś do najszybszych zawodników rundy. Swoje trójki zdobył przeciwko raczej słabszym rywalom, bo za takich uznawać trzeba Andersa Thomsena, Jana Kvecha, czy Olivera Berntzona. W bezpośrednich pojedynkach z kandydatami do zwycięstwa tylko w pierwszym biegu ograł Bartosza Zmarzlika. Na półfinał jednak wystarczyło
Artiom Łaguta (3,1,3,0,3) 4. Miejsce – Rosjanin zaś był szybki, ale bardzo nierówny. Biegi w których nie dawał szans absolutnie nikomu bez żadnej dyskusji, ogrywał tak choćby Leona Madsena czy Maxa Fricke,, przeplatał takimi w których brakowało ognia, jak w biegu w którym mierzył się z Woffindenem, Janowskim oraz Lindgrenem. Jednakże wciąż miał wszelkie możliwości, by sporo namieszać w decydujących biegach.
Bartosz Zmarzlik (1,2,2,3,1) 7. Miejsce – to nie był dzisiaj taki Bartosz Zmarzlik jak tydzień wcześniej podczas Mistrzostw Polski w Lesznie. Tylko jedną trójkę przywiózł mistrz świata w paradoksalnie najtrudniejszych okolicznościach, bo w 16. biegu musiał odpierać Maxa Fricke… bez haka. Nie miał na czym oprzeć porządnie nogi, a i tak wygrał. Poza tym pokazem wielkiej klasy jednak Zmarzlik męczył się dzisiaj nieco na trudnym praskim torze i ledwo wjechał do półfinału.
Krzysztof Kasprzak (1,w,0,1,0) 16. miejsce – zaczął od „1” na Andersie Thomsenie, a potem miał groźnie wyglądający upadek. Na szczęście literka „w” i pęknięta rama motocykla były najgorszym co mu ten wypadek przyniósł. Bez kontuzji. Jednak po tym zdarzeniu był w stanie za plecami przywieźć tylko równie kiepskiego dziś Olivera Berntzona.

1. Półfinał


Emil Sajfudtinow – Fredrik Lindgren – Bartosz Zmarzlik – Leon Madsen


Przegrał wyraźnie start Bartosz Zmarzlik, już na początku ponosząc znaczne straty. Szacunek dla niego, że zdołał jeszcze wyrwać trzecie miejsce po znakomitym pojedynku mistrz świata 2019 vs wicemistrz świata 2019. Sajfudtinow oraz Lindgren trochę ze sobą powalczyli, ale bez wielkiego ognia, bowiem obaj spokojnie wjechali do wielkiego finału.


2. Półfinał


Maciej Janowski – Tai Woffinden – Artiom Łaguta – Max Fricke


Bardziej „wrocławskiego” zestawienia półfinału dosłownie się nie dało. Trzech obecnych i jeden były. Emocji było w nim naprawdę sporo. Może niekoniecznie jeśli chodzi o pierwsze miejsce, bo tu dyskusję niemal od razu zamknął Maciej Janowski. Za to o drugie i awans do finału, no tutaj to niezwykły pojedynek stoczyli Woffinden z Łagutą. Artiom popełnił mały błąd tuż po starcie i to kosztowało go miejsce w decydującym biegu, bo choć atakował na wszelkie sposoby, był blisko, to doświadczenie Woffindena nie pozwoliło, aby Brytyjczyk utracił pozycję.

Reklama

Finał


Maciej Janowski – Emil Sajfudtinow – Tai Woffinden – Fredrik Lindgren w


Decydujący bieg tych zawodów na dwie próby. W pierwszej ciśnienia nie wytrzymał Lindgren, który wpadł w taśmę, co bezdyskusyjnie oznacza wykluczenie. W powtórce start wygrał Sajfudtinow, który ustawił się przed dwójką Spartan. Ale Janowski nie miał zamiaru tego tak zostawić, o nie! Naciskał, szaprał, napędzał się. I co? I dopiął swego! Na trzecim okrążeniu wspaniale minął Rosjanina, pędząc do mety po zwycięstwo na inaugurację cyklu Speedway Grand Prix!

Reklama

Klasyfikacja GP Czech:


1. Maciej Janowski 17 pkt


2. Emil Sajfudtinow 17 pkt


3. Tai Woffinden 12 pkt


4. Fredrik Lindgren 12 pkt


5. Artiom Łaguta 11 pkt


6. Bartosz Zmarzlik 10 pkt


7. Leon Madsen 9 pkt


8. Max Fricke 9 pkt



16. Krzysztof Kasprzak 2 pkt


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości