Magistrat, zgodnie z niedawnymi zapowiedziami, sprawdzi czy jest możliwość stworzenia naziemnych przejść dla pieszych na rondzie Reagana. - Ponieważ jest to sprawa bardzo poważna, związana z bezpieczeństwem na największym węźle komunikacyjnym Wrocławia, uznaliśmy, że potrzebujemy naukowej ekspertyzy w tym zakresie - tłumaczą urzędnicy.
Gdy w lutym magistrat przedstawiał oficera pieszego, zapowiadano, że jednym z jego pierwszych zadań będzie ponowna analiza i przyjrzenie się tematowi naziemnych przejść dla pieszych na rondzie Reagana.
To kwestia budząca we Wrocławiu spore kontrowersje - budowy takich przejść od dawna głośno domagają się miejscy aktywiści, którzy pisali w tej sprawie listy do prezydenta Rafała Dutkiewicza.
- Nasz wniosek motywujemy złą dostępnością ronda Ronalda Reagana dla osób niepełnosprawnych oraz nieefektywnymi rozwiązaniami inżynierii miejskiej dotyczącymi ruchu pieszego. Przejścia te były oryginalnie zaprojektowane i zostały nawet wybudowane, ale nigdy ich nie otwarto – wystarczy jedynie rozpiąć barierki i namalować zebrę - argumentowali w zeszłym roku miejscy aktywiści.
Do tej pory urzędnicy stanowczo sprzeciwiali się temu pomysłowi. Projekty w sprawie budowy naziemnego przejścia na rondzie Reagana były m.in. składane w ramach Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego, jednak magistrat odrzucał je jeszcze przed rozpoczęciem głosowania.
Teraz temat wraca.
- Prośba odnośnie możliwości powstania przejść na rondzie Reagana pochodzi bezpośrednio od prezydenta Wrocławia. Współczesne miasto to ciągła dyskusja o najlepszych rozwiązaniach i prezydent zdaje sobie z tego sprawę. Podjęte decyzje trzeba co jakiś czas weryfikować. Dlatego niezależnie od stanowiska jednostek miejskich poprosił o przeanalizowanie sytuacji - wyjaśnia Tomasz Stefanicki, oficer pieszy w magistracie.
Urzędnicy tłumaczą, że ponieważ jest to sprawa bardzo poważna i związana z bezpieczeństwem na największym węźle komunikacyjnym Wrocławia, uznali wspólnie z dyrekcją Departamentu Infrastruktury i Gospodarki oraz Wydziału Inżynierii Miejskiej, że potrzebują naukowej ekspertyzy w tym zakresie.
- To zresztą był argument formułowany od samego początku dyskusji o rondzie Reagana – tj. że nie opieramy się na zewnętrznej wiedzy eksperckiej, a wyłącznie na opiniach poszczególnych jednostek. Dlatego postanowiliśmy wyjść tym głosom naprzeciw i sprawdzamy możliwości zlecenia takiej analizy - dodaje Stefanicki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze