Kiedy policjanci sprawdzali leśną plantację marihuany, na miejscu pojawił się młody wrocławianin z wiaderkiem. Trochę się wystraszył, ale mundurowych przekonywał, że wybrał się na grzyby, a w to miejsce trafił przypadkiem.
Plantację marihuany w lesie koło Trzebnicy namierzyli kilka dni temu wrocławscy policjanci. Za specjalnym ogrodzeniem rosło kilkanaście krzaków konopi indyjskich. Gdy mundurowi byli na terenie plantacji, na miejsce przyszedł mężczyzna z wiaderkiem w ręku.
- Mocno przestraszony widokiem policjantów próbował ich przekonać, że przyszedł na grzyby - przekazuje mł. asp. Krzysztof Marcjan z komendy wojewódzkiej policji. Policjanci w wiaderku znaleźli narzędzia ogrodnicze: sekator, obcążki i jednorazowe rękawiczki. - Podczas rozmowy z funkcjonariuszami przyznał, że wspomniane krzaki konopi należą do niego, a w okolicy jest jeszcze jedno miejsce, gdzie uprawia nielegalne rośliny - dodaje Marcjan.
Na obu uprawach policjanci znaleźli kilkadziesiąt krzaków na różnym etapie wzrostu. Zabezpieczyli łącznie prawie 15 tysięcy porcji narkotyku. W mieszkaniu 32-letniego wrocławianina znaleziono natomiast namioty z suszarkami do roślin, urządzenia do pochłaniania zapachu marihuany, rozdrabniacz, wagi i telefony komórkowe.
Zatrzymany mężczyzna był wcześniej notowany za różne przestępstwa. Teraz grozi mu 10 lat więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze