Alarm bombowy w Lubinie. Podłożenie bomby pod blokiem mieszkalnym zgłosił pijany 50-latek, informując służby, że wybuchnie ona w ciągu godziny. Powód powala.
Mieszkaniec Lubina trafił do aresztu po tym, jak wszczął fałszywy alarm bombowy po to, by służby przyjechały na miejsce i szybciej usunęły awarię gazu. Doskwierał mu brak ciepłej wody w mieszkaniu. Miał dwa promile alkoholu.
- Na miejsce antychmiast zostały wysłane patrole policji, straż pożarna i załoga karetki pogotowia. Funkcjonariusze z grupy rozpoznania minersko-pirotechnicznego sprawdzili budynek oraz przyległy teren, poszukując rzekomych ładunków wybuchowych. Mieszkańcy na czas trwania tych czynności opuścili swoje mieszkania - wylicza Przemysław Ratajczyk z dolnośląskiej policji.
Mężczyzna poniesie poważne konsekwencje tego żartu. Usłyszał już zarzuty, grozi mu osiem lat więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze