Reklama

Mistrzowie Polski mają kolejnego mistrza świata. Artiom Łaguta najlepszym żużlowcem globu!

02/10/2021 21:39

Złoto Drużynowych Mistrzostw Polski nie jest w tym sezonie jedynym złotem, jakie przypadło w udziale żużlowcowi Betard Sparty Wrocław. Artiom Łaguta zrobił to, co Tai Woffinden robił trzykrotnie wcześniej i został Indywidualnym Mistrzem Świata na żużlu. W decydujących zawodach na Motoarenie w Toruniu pokonał Bartosza Zmarzlika w bezpośredniej rywalizacji. Polak wywalczył wicemistrzostwo, a na dodatek wygrał ostatnie zawody w sezonie.

Zakończony właśnie sezon Speedway Grand Prix przyniósł prawdopodobnie najbardziej wyrównaną walkę o złoto w historii cyklu. Artiom Łaguta oraz Bartosz Zmarzlik zostawili resztę stawki daleko, daleko z tyłu, a przed podwójnymi zawodami w Toruniu w klasyfikacji generalnej dzielił ich ledwie 1 pkt na korzyść Rosjanina. Wszystko więc miało rozstrzygnąć się tam. Na Motoarenie w mieście Kopernika, gdzie swoją legendę w ostatnich dwóch sezonach napisał Zmarzlik. Tylko legendarny Australijczyk Ivan Mauger potrafił zdobyć mistrzostwo świata trzy razy z rzędu. Zawodnik Stali Gorzów mógł zostać drugim takim żużlowcem w historii.


Jednak Zmarzlikowi wszystko strasznie pokomplikowało się w pierwszych zawodach. Nasz reprezentant męczył się w piątek 1 października w Toruniu. Brakowało mu tej jego charakterystycznej turbo-prędkości, jaką dysponuje zazwyczaj, ale mimo to awansował do półfinału. W nim niestety odpadł po starciu ze Spartańskim duetem Woffinden-Janowski. Artiom zaś był absolutnie bezkonkurencyjny. Wygrał w cuglach fazę zasadniczą, a potem w finale nie dał szans kolegom z Betard Sparty. Tym samym jego przewaga nad Polakiem w klasyfikacji generalnej urosła do 9 pkt. To oznaczało zaś jedno. Jeśli w drugich zawodach Łaguta będzie miał finał, to na pewno będzie mistrzem, niezależnie co zrobi Zmarzlik.

Reklama

Sobotnia rywalizacja w Toruniu dawała jednak długo nadzieję polskim kibicom. Łaguta w pierwszych trzech startach przywiózł ledwie 3 pkt, a on nie wyglądał na zbyt szybkiego. Zmarzlik zaś radził sobie naprawdę dużo lepiej niż dzień wcześniej. Jednak Artiom szybko rozwiał wątpliwości. Wygrał dwa kolejne biegi i awansował do półfinału.


Jako że los uwielbia takie scenariusze, Łaguta oraz Zmarzlik się w tym półfinale spotkali. Polak aby zachować szanse na tytuł musiał pokonać Rosjanina oraz liczyć, że zrobi to ktoś z dwójki Tai Woffinden – Leon Madsen. Zawodnik Betard Sparty nie pozostawił jednak złudzeń. Prowadził od startu do mety, zostając nowym mistrzem świata w bezpośredniej rywalizacji z ustępującym czempionem (ale wciąż wicemistrzem!) Bartoszem Zmarzlikiem.

Reklama

Obaj zawodnicy zmierzyli się jeszcze w finale, w którym pojechali też Maciej Janowski oraz Emil Sajfudtinow. Ostatecznie ostatnie Grand Prix w sezonie wygrał zawodnik Stali Gorzów przed Sajfudtinowem oraz Janowskim, a Łaguta już w euforii i bez presji dojechał spokojnie ostatni. Nie został tym samym drugim po Tony’m Rickardssonie zawodnikiem, który wygrał cztery kolejne turnieje GP z rzędu, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że biorąc pod uwagę czego dokonał, to takie rzeczy go nie interesują. Srebro całego cyklu wywalczył Zmarzlik, a brąz Sajfudtinow. Maciej Janowski ukończył rywalizację na czwartej pozycji (ex aequo z Fredrikiem Lindgrenem), zaś Tai Woffinden na szóstej.


Betard Sparta Wrocław będzie miała tym samym w przyszłym sezonie w składzie dwóch mistrzów świata: trzykrotnego Taia Woffindena oraz obecnego Artioma Łagutę.


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości