W trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy, Śląsk Wrocław zmierzy się z Club Brugge z Belgii. I wszystko wskazuje na to, że piłkarzy Śląska czeka twardy orzech do zgryzienia.
Widzieliśmy już w tym sezonie Śląsk imponujący (w pierwszym meczu z Rudarem Pljevjla), widzieliśmy Śląsk nieco zdominowany (vide otwierający sezon ligowy mecz z Koroną Kielce), widzieliśmy też Śląsk przegrany. Bo w ostatnim spotkaniu wrocławianie, mimo ambitnej walki, musieli pogodzić się z porażką, którą ponieśli w potyczce z Jagiellonią Białystok. I rodzi się pytanie: tak naprawdę który Śląsk jest prawdziwy? Odpowiedź na nie powinien przynieść kolejny rywal wrocławskiej drużyny w Lidze Europy. A będzie nim belgijski Club Brugge.Drużynę z Belgii trudno uznać za wymarzonego rywala. Bo to solidna firma, mająca w swoim dorobku aż trzynaście tytułów mistrza kraju, tyle samo Superpucharów Belgii i dziesięć pucharów. A dziś barw Club Brugge broni cała rzesza gwarantujących dobrą jakość gry piłkarzy. Wymieńmy tylko kilku i zacznijmy od zawodnika w ekipie z Brugii najbardziej renomowanego. To napastnik z Islandii, Eidur Gudjohnsen. Zawodnik ten zbliża się powoli do końca kariery, a tę miał wyjątkowo bogatą. PSV Eindhoven, FC Barcelona, Chelsea Londyn, AS Monaco, Tottenham Hotspur - to tylko niektóre z drużyn, w których występował Gudjohnsen. A w 2006 r. “Barca” zapłaciła Chelsea za utalentowanego Islandczyka ponad 10 mln euro. Takiego piłkarza we Wrocławiu nie było bodaj od czasu turnieju Euro 2012.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze