Nie żyje 31-latek, który w niedzielę rano wszedł popływać do stawu przy ulicy Średzkiej. Mężczyzna założył się ze znajomymi, że na dzikim kąpielisku wykąpie się w czasie burzy. Nie wypłynął na powierzchnię.
Mężczyzna nad stawem przebywał z grupą znajomych najprawdopodobniej od soboty. Wszyscy pili alkohol. W niedzielę nad ranem 31-latek wszedł do niewielkiego akwenu, gdzie w ciepłe dni kąpie się bardzo wielu mieszkańców naszego miasta. Na powierzchnię jednak nie wypłynął.
Jak podają policjanci, człowiek założył się ze znajomymi, że uda mu się popływać w czasie burzy, niestety po wejściu do wody zniknął.
Ludzie wezwali na pomoc strażaków, policjantów oraz pogotowie ratunkowe. Mężczyznę udało się po kilkudziesięciu minutach wyłowić z wody, ale na ratunek było już za późno. Reanimacja prowadzona przez medyków nie przyniosła pozytywnego rezultatu.
Już zaplanowano sekcję zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Ma ona pomóc w ustaleniu m.in. czy mężczyzna był pod wpływem alkoholu.
Dzikie kąpielisko w Leśnicy nie jest strzeżone.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze